Niedostrzegane kamienne zabytki świdnickiej Katedry
Wykorzystywanie kamienia w budownictwie sięga najdawniejszych czasów. Kamień stosowany był jako materiał konstrukcyjny wszędzie tam, gdzie wznoszono trwałe budowle, jednak nieodzownym warunkiem było występowanie w pobliżu wystarczającej ilości kamienia oraz umiejętność jego obróbki. W miejscach, w których nie występowała dostateczna ilość kamienia, w budownictwie przeważała cegła.
O tym, jak trwałe mogą być budowle kamienne najlepiej świadczą zabytki starożytności, gdyż kulturę starożytną znamy głównie dzięki jej budowlom wykonanym z kamienia, które przetrwały tysiące lat i wciąż zastanawia nas technika i sztuka budowania tak ogromnych obiektów w tamtych czasach.
Natomiast z opisów mniej odległych w czasie wiadomo, że budownictwo średniowieczne opierało się na działalności tzw. strzech budowlanych, które stanowiły rodzaj okresowego przedsiębiorstwa, składającego się z rzemieślników o różnych specjalnościach związanych z budownictwem i współpracujących podczas określonej kampanii budowlanej. Byli to nie tylko kamieniarze, lecz również strycharze, murarze, cieśle, kowale, ślusarze, szklarze i inni niezbędni rzemieślnicy, a także robotnicy, wykonujący wszelkie prace pomocnicze, od robót ziemnych po transport. Ogółem prac kierował mistrz budowniczy, będący zazwyczaj głównym projektantem budowli.
W średniowiecznej Europie, w budownictwie gotyckim dominowała cegła, jednak w architekturze sakralnej następował powrót do budownictwa kamiennego. Już od XII-XIII wieku głównym budulcem zamków oraz katedr i klasztorów stał się kamień. Działo się tak głównie ze względu na trwałość i estetykę budowli kamiennych, jednak na ziemi świdnickiej istotna była także dostępność materiału, bowiem jeden z kamieniołomów granitu znajdował się zaledwie kilka kilometrów od miasta – w pobliskim Niegoszowie – co z pewnością miało wpływ na koszty budowy. W 1371 roku niegoszowski kamieniołom stał się własnością Świdnicy. Z wydobywanego w nim granitu wzniesiono nie tylko kościół farny (dzisiejszą Katedrę), lecz również szereg innych kamiennych budowli w mieście. Relikty tego średniowiecznego kamieniołomu, którego eksploatacja trwała do końca XIX wieku, zachowały się na Wzgórzu Młyńskim, na zachodnim krańcu wsi. W tym samym czasie budowano kamienną kolegiatę w Strzegomiu i podobnie jak w Świdnicy, do budowy używano tam lokalnego materiału, czyli jasnoszarego granitu strzegomskiego. Na terenie Księstwa Świdnickiego znajdowały się też złoża piaskowca, zatem równolegle do kamiennego budownictwa rozkwitało tu kamieniarstwo artystyczne.
Jednak trzynawowa świdnicka bazylika nie została wzniesiona wyłącznie z kamienia, gdyż do jej budowy użyto również cegły. Kamienna jest wieża i frontowa fasada z czterema imponującymi portalami z piaskowca oraz cokoły pozostałych ścian świątyni. W kamiennej fasadzie zachodniej uwagę zwraca wielkie ostrołukowe okno wypełnione kamiennymi maswerkami i bogato profilowane gotyckie portale z kamienną dekoracją rzeźbiarską. Natomiast pozostałe części kościoła, czyli ściany wszystkich naw oraz prezbiterium zbudowano z cegły. Tak więc budowniczowie świdnickiej Katedry, zapewne niezamierzenie, połączyli zachodni gotyk kamienny z polskim gotykiem ceglanym.
Podobny „dualizm” dotyczy też stylów dominujących w Katedrze. Formę zabytku ukształtowały bowiem dwie epoki – gotyk oraz barok. W pełni gotycka jest bryła świątyni, a także kamienne detale rzeźbiarskie, jednakże większość wyposażenia wnętrza pochodzi z epok późniejszych, głównie z czasów baroku, choć można tu też znaleźć kilka obiektów renesansowych, no i oczywiście współczesnych.
Czy zatem mamy przed sobą gotycką świątynię z barokowym wnętrzem? – Niezupełnie, bo wewnątrz również panuje stylistyczna dwoistość. Nakryte pięknym gotyckim sklepieniem gwiaździstym wnętrze nawy głównej – jak przystało na perłę gotyku – jest bardzo wysokie, gotycką formą mają też łuki międzynawowe i zamknięte z trzech stron prezbiterium. Gotyckie są filary i żebra sklepienne w nawach bocznych kościoła, a także ostrołukowe portale wejściowe oraz strzeliste okna witrażowe z maswerkami, w prezbiterium i w nawach bocznych.
Jednak niemal całą tę gotycką konstrukcję wnętrza zdobią bogate barokowe polichromie oraz liczne obrazy i rzeźby, które poza nielicznymi wyjątkami, powstały w XVII i XVIII wieku, zastępując oryginalne średniowieczne wyposażenie, zniszczone w 1532 roku przez pożar, a także przez późniejsze wojny.
Na pierwszy rzut oka wydaje się więc, że z pierwotnego, gotyckiego wystroju ostało się niewiele, gdyż powszechnie znane są tylko trzy zabytki drewniane: średniowieczny obraz Matki Boskiej Świdnickiej, grupa rzeźbiarska Pieta oraz słynny szafiasty ołtarz Zaśnięcia NMP.
Tymczasem pośród bogactwa barokowych dekoracji odnaleźć można sporo kamiennych detali rzeźbiarskich, będących elementami pierwotnego, średniowiecznego wystroju świątyni.
Gotycka rzeźba architektoniczna, głównie kamienna, początkowo była związana z architekturą budowli, na zewnątrz skupiając się w portalach, ościeżach, archiwoltach, nadprożach i tympanonach, wewnątrz zaś zdobiła głowice kolumn, zworniki i wsporniki. Zachowana w świdnickiej Katedrze rzeźba gotycka również związana jest głównie z architektoniczną dekoracją.
Oprócz kamiennych rzeźb zdobiących wieżę i fasadę zachodnią oraz portal północnego wejścia, ślady gotyku zachowały się także wewnątrz kościoła, gdzie odnaleźć można dwa gotyckie sakramentaria i pozostałości kamiennych sedilii, dwa niewielkie reliefy na łukach arkadowych oraz kilkadziesiąt wsporników i zworników żeber sklepiennych. Obok okazałych ostrołukowych portali zewnętrznych, we wnętrzu zachował się także gotycki portyk oraz kilkanaście średniowiecznych kamiennych portali, prowadzących do wieży, na Chór Mieszczański, do Biblioteki Jezuickiej, do krypty pod ołtarzem i inne. Na wielu tych kamiennych elementach dostrzec można znaki kamieniarskie z czasów budowy świątyni.
Zarówno sedilia, jak i piękne sakramentarium, ukryte przed oczami zwiedzających za ołtarzem w głębi prezbiterium, zaliczają się do najstarszych zabytków gotyckich jakie przetrwały we wnętrzu kościoła. W podobnym czasie, w krypcie pod prezbiterium powstało sklepienie palmowe wsparte na jednym centralnym filarze oraz rzeźbione wsporniki dwunastu kamiennych żeber sklepiennych. Jednak z dwunastu masek zdobiących wsporniki, dawną rzeźbiarską formę utrzymało jedynie sześć, gdyż warunki panujące w podziemnej krypcie spowodowały wietrzenie powierzchni piaskowca.
Zaś wspomniane sedilia (z łac. sedile – siedzenie) były architektoniczną trójarkadową wnęką siedzeniową, znajdującą się w ścianie po południowej stronie prezbiterium, służącą dawniej duchowieństwu podczas liturgii. Miały formę długiej kamiennej ławy rozdzielonej kolumienkami na trzy odrębne siedziska, osadzone w arkadowych niszach. Pole nad niszami wieńczą trójkątne wimpergi, wewnątrz wypełnione ozdobnymi maswerkami, a z zewnątrz ozdobione czołgankami, kwiatonami i pinaklami. Uwagę zwracają zwłaszcza dwa boczne maswerki, w których umieszczono płaskorzeźbione wizerunki dwóch postaci, najprawdopodobniej świętych patronów kościoła: Wacława i Stanisława. Dekoracyjne zwieńczenie sedilii zamyka wspólny gzyms.
Próbę czasu przetrwały także żebrowane półkolumny zewnętrzne i ława siedziskowa, natomiast kolumienki oddzielające siedziska, zostały skute aż do wysokości ozdobnych kapiteli, co stało się zapewne po zamontowaniu monumentalnego barokowego ołtarza i zmiany sposobu wykorzystania wnęki. Warto zaznaczyć, że gotyckie sedilia są zabytkiem rzadko spotykanym. Na Dolnym Śląsku zachowały się tylko w kościele św. Piotra i Pawła w Strzegomiu, w kościele św. Marcina we Wrocławiu oraz fragmentarycznie w kościele św. Jadwigi i św. Bartłomieja w Trzebnicy.
Po przeciwnej stronie prezbiterium znalazło się piękne sakramentarium ścienne, zamknięte romboidalną kutą kratą, ozdobioną na łączeniach sześciolistnymi rozetkami oraz zwieńczone ostrołucznym polem ozdobionym maswerkami i czołgankami, z dekoracyjnym kwiatonem na szczycie oraz dwoma pinaklami po bokach. Na jego obramieniu jeden z mistrzów kamieniarskich wykuł swój osobisty znak, zwany gmerkiem, jaki średniowieczni mistrzowie pozostawiali na wykonanych przez siebie dziełach. Taki sam gmerk odnaleźć można w krypcie pod prezbiterium, która powstawała w podobnym czasie.
Intrygujące jest także nietypowe gotyckie sklepienie w maleńkim pomieszczeniu ukrytym w ścianie prezbiterium, przypominające sklepienie kryształowe.
Drugie, nieco skromniejsze sakramentarium ścienne umieszczono w czworokątnej wnęce, wykutej w jednym z arkadowych łuków kaplicy Mariackiej. Powstało pod koniec XIV wieku – kilkadziesiąt lat później od sakramentarium w prezbiterium. I choć podobnie jak ono, zamknięte jest kutą kratą zdobioną małymi rozetkami, to ma znacznie skromniejsze obramowanie i nie posiada dekoracyjnego zwieńczenia.
Trudny do przeoczenia jest późnogotycki kamienny portyk pod emporą, prowadzący do dolnej i górnej kaplicy Mariackiej. Empora wspiera się na czterech arkadach zwieńczonych wimpergami o formie zwanej oślim grzbietem, ozdobionych czołgankami i okazałymi kwiatonami. Podporą arkad są smukłe filary, zakończone pinaklami z tarczami herbowymi na szczytach. Dwie środkowe arkady prowadziły do dolnej kaplicy, dwie narożne – z ozdobną ażurową balustradą – na schody do kaplicy górnej. Gotyckie są też sieciowe i maswerkowe sklepienia arkad portyku, zaś jego naroża zdobią dwie nisze z rzeźbionymi baldachimami, pod którymi niegdyś znajdowały się rzeźby świętych.
Powyżej empory, na łukach szerokiej arkady otwierającej kaplicę Mariacką, znajdują się dwa rzeźbione przedstawienia biblijne: relief nad sakramentarium po stronie wschodniej przedstawia anioła i Maryję w scenie Zwiastowania, a po stronie zachodniej anioła trzymającego Veraikon.
Przy okazji warto dodać, że sklepienie dolnej części kaplicy Mariackiej, podobnie jak kryptę pod prezbiterium, oparto na jednym centralnie ustawionym ośmiobocznym słupie. Ostał się tam również kamienny maswerk wieńczący dawne wejście na schody łączące oba poziomy kaplicy w początkach jej istnienia – przed powstaniem opisanego portyku i empory schodowej.
Jednakże najwięcej drobnych gotyckich detali rzeźbiarskich znajduje się w nawach bocznych przykrytych sklepieniami krzyżowymi – są nimi zworniki i figuralne wsporniki żeber sklepiennych ozdobione postaciami proroków i świętych oraz scenami biblijnymi. Jest wśród nich scena wygnania Adama i Ewy z Raju, św. Jerzy zabijający smoka, Samson walczący z lwem. Był także Jonasz z wielką rybą, lecz na wsporniku ostała się sama ryba, zaś po figurze Jonasza pozostał tylko ślad na ścianie i fragment kamienia, zatem z przymrużeniem oka można teraz tę rzeźbę zatytułować: „Jonasz połknięty przez wielką rybę”.
Natomiast grupa rzeźbiarska umieszczona na pierwszym filarze nawy południowej jest trudna do powiązania z jakimś biblijnym wydarzeniem. Przedstawia człowieka ciągnącego pozbawioną owoców gałąź winorośli oraz zwierzę posilające się kiścią z drugiej gałęzi. Być może rzeźba jest niekompletna, gdyż tuż za nią widać stalowy ściąg zabezpieczający filar. Prawdopodobnie więc konieczność ratowania pękającego filara, po zalaniu sklepienia podczas wymiany dachu w 1834 roku, była przyczyną uszkodzenia rzeźb zdobiących filar i być może pozbawiła je pewnych elementów, które umożliwiłyby odczytanie biblijnego przesłania.
Przedstawionym scenkom towarzyszą postacie proroków trzymających tzw. filakterie, czyli długie banderole w formie falujących wstęg, niegdyś zawierających napisy – być może ich imiona.
Z kolei rozpoznanie postaci świętych miały ułatwić towarzyszące im atrybuty. I tak jedną z postaci może być św. Urszula, ponieważ trzyma strzałę, która ją zabiła, z otwartą księgą niewątpliwie przedstawiono św. Hieronima, twarz z zamkniętymi oczami, krótką brodą i długimi włosami, wydaje się być twarzą Jezusa, zaś siedząca postać trzymająca w dłoni kulę, długowłosa i z długą brodą, zapewne jest Bogiem Ojcem.
Niestety niektóre atrybuty w dłoniach świętych lub inne szczegóły rzeźb nie przetrwały do naszych czasów, więc kilka postaci przedstawionych na wspornikach pozostaje anonimowych. Natomiast dość łatwo można zidentyfikować anioła i diabły, a także lwa wychodzącego z jaskini, choć temu lwu trudno jednoznacznie przypisać jakieś biblijne wydarzenie.
Część wsporników figuralnych w przedniej części obu naw bocznych zdobią maski liściaste, występujące w kilku różnych wersjach i o różnym stopniu proporcji pomiędzy twarzą a ornamentem roślinnym. Symbolizowały ludzką duszę obdarzoną wolnością wyboru pomiędzy dobrem a złem. Wyobrażały też witalną siłę przyrody – odradzanie się do innego życia.
Na sąsiednich wspornikach żeber towarzyszą im maszkarony z ludzkimi twarzami o ekspresyjnym, groteskowym wyrazie, wyrażającymi ludzkie emocje i namiętności. Ich zadaniem było odstraszanie złych mocy, a nawet ochrona przed nimi.
Ponadto część żeber sklepiennych w nawach bocznych została osadzona na prostych lub profilowanych wspornikach, nieozdobionych rzeźbami.
Niewielkimi płaskorzeźbami zostały ozdobione również zworniki sklepień krzyżowych naw bocznych, z których kilka przetrwało do naszych czasów. Można pośród nich dostrzec herby miejscowych rodów patrycjuszowskich, które wspierały budowę świdnickiej fary. We wschodniej części nawy południowej zachowały się dwa zworniki z herbami rycerskiej rodziny von Bolcze, na których widnieją trzy bełty kusznicze, natomiast zwornik na sklepieniu nawy północnej przestawia herb rodu von Sachenkirch – mur obronny z blankowaniem. Uwagę zwraca również zwornik sklepienny w kaplicy św. Ignacego Loyoli (dawnej kaplicy Bożego Ciała), przedstawiający twarz Chrystusa oraz zwornik w bliźniaczej kaplicy św. Franciszka Ksawerego z wizerunkiem Baranka z chorągwią.
Dwa zworniki z elementami herbu Sachenkirchów widnieją też ma sklepieniu wzniesionej przez nich kaplicy rodowej – obecnej zakrystii – usytuowanej przy południowej nawie bazyliki. Pierwszy z nich również przestawia fragment muru obronnego z trzema blankami, drugi – stylizowany hełm rycerski z kwiatem otoczonym czarno-białymi liśćmi. Natomiast tamtejszym wspornikom żeber sklepiennych nadano formę masek ludzkich i liściastych.
Jeden ze zworników znajduje się w obrębie wieży, na kamiennych żebrach sklepienia nad emporą zabezpieczających zakryty deskami otwór, przez który wciągano dzwony. Nie dziwi więc zdobiący go kartusz herbowy z wyrzeźbionym dzwonem.
Gotyk kamienny pozwalał budowniczym i artystom na tworzenie skomplikowanych rzeźb i dekoracyjnych detali, co w połączeniu ze strzelistymi łukami i grą światła, wpadającego przez wysokie okna, dawało złudzenie lekkości monumentalnych konstrukcji. Przyczyniały się do tego również „lekkie” krzyżowo-żebrowe sklepienia.
Lecz we wnętrzu majestatycznej Katedry dostrzegamy coś więcej, dostrzegamy idealną zgodność pomiędzy gotycką architekturą wnętrza, a jego barokowym wystrojem. Opisane gotyckie detale konstrukcyjne i dekoracyjne, płynnie łączą się z barokową polichromią ścian i sklepień, dając poczucie harmonii i piękna.
Lucyna Szpilakowska




















































































