Spacer XIII:
Tajemnice katedralnych krypt
Listopad to taki czas w roku, gdy myśli żyjących biegną ku zmarłym. Zapewne właśnie dlatego bywalcy Spacerów Historycznych poprosili, żeby w listopadzie pokazać im tajemniczą kryptę pod ołtarzem głównym. Bowiem zgodnie z definicją, przestrzeń zwana kryptą to podziemne lub półpodziemne sklepione pomieszczenie pod posadzką kościoła, najczęściej pod prezbiterium, w którym w dawnych wiekach składano relikwie lub chowano zmarłych. Dlatego słowo krypta nieodłącznie kojarzy się ze zmarłymi i czasem nawet zastępuje słowo grobowiec lub mauzoleum.
Półpodziemna krypta pod ołtarzem świdnickiej Katedry zasadniczo wpisuje się w tę definicję i z niektórych źródeł wynika, że rzeczywiście służyła za grobowiec. Lecz jeśli tak było, to kogo w niej pochowano? O tym źródła średniowieczne niestety milczą, podobnie jak w przypadku wielu innych krypt.
Kościelne podziemia świdnickiej Katedry należą bowiem do miejsc najbardziej zagadkowych i tajemniczych. Wiadomo że pod całą Katedrą znajdują się miejsca pochówku najznamienitszych i najbogatszych Świdniczan. Jednak liczba krypt i grobów nie jest wiadoma, podobnie jak lokalizacja wielu z nich, gdyż znane informacje dotyczą zaledwie fragmentów podziemi kościoła oraz kilku kaplic. Zagadkę stanowi nawet najstarszy odnotowany w dokumentach pochówek poza kryptami, który miał miejsce w sierpniu 1460 roku i dotyczył świdnickiego rajcy i właściciela Pszenna, Hieronymusa Pförtnera von der Hölle. Lecz miejsce jego grobu pozostaje nieznane.
Prawdopodobne jest, iż od samego początku istnienia kościoła, w jego podziemiach w pobliżu ołtarza, czyli we wschodnich częściach wszystkich naw, chowani byli duchowni oraz ich bliscy. Najstarsza ze znanych dat dotyczy pochówku w roku 1434 w krypcie nawy północnej matki księdza Stanisława Bernwalda – Corduli, o czym informuje mosiężne epitafium w posadzce przed obecną kaplicą św. Ignacego Loyoli. Pochowany tam został również jego ojciec Johannes, zmarły w roku 1459, a także starszy brat księdza – również Johannes – burmistrz Świdnicy, którego mosiężne epitafium z 1496 roku zaginęło. Istnieją przesłanki, że brat proboszcza zmarł na szalejącą wtedy dżumę, o czym świadczy zawarty w kronikach opis jego śmierci oraz pośpieszny pochówek. W źródłach historycznych odnotowana jest również żona burmistrza Bernwalda – Barbara, wspólnie z którą w 1501 roku proboszcz Bernwald ufundował precentorię z siedmioma mansjonarzami. Jednak z powodu zaginięcia czwartej płyty epitafijnej Bernwaldów, data jej śmierci nie jest znana, lecz z całą pewnością miejscem jej pochówku jest ta sama krypta rodzinna. Zaś sam proboszcz Bernwald zmarł w roku 1508 i on również spoczął w tej krypcie.
Natomiast pierwszy historycznie odnotowany pochówek na terenie kościoła miał miejsce w krypcie kaplicy rodowej ufundowanej w roku 1342 przez świdnickiego patrycjusza Konrada Sachenkircha i w tym samym roku spoczął w niej pierwszy zmarły członek tego rodu. Nie ma wątpliwości, że był to najstarszy pochówek w tym kościele, gdyż kaplica Sachenkirchów była pierwszą kaplicą dobudowaną do powstającego kościoła parafialnego zaledwie kilka lat po rozpoczęciu jego budowy. Prawdopodobnie ten właśnie pochówek upamiętnia płyta z zatartą inskrypcją, umieszczona w posadzce pod ławkami, pomiędzy portykiem schodowym Chóru Mieszczańskiego a obecną zakrystią, którą jest dawna kaplica Sachenkirchów. W trakcie prac konserwatorskich w roku 2017 na obszarze tego pomieszczenia odkryto kilka warstw posadzki, pod którymi znajdowały się płyty nagrobne, a w północno-zachodnim narożniku zakrystii odnaleziono doskonale zachowane epitafium Nicolausa Sachenkircha z roku 1449.
Badania georadarowe podziemi kościoła potwierdziły istnienie co najmniej 34 krypt, m.in. ciągu krypt pod nawą południową i dwóch krypt w zakończeniach naw bocznych – pod kaplicami przylegającymi do prezbiterium. Trzeba jednak przyjąć, że podziemnych krypt jest znacznie więcej, badania bowiem nie objęły miejsc pod ławkami, konfesjonałami, ołtarzami, szafami bibliotecznymi i szopką, choć o istnieniu krypty pod kaplicą św. Jana Chrzciciela było wiadomo, gdyż wspominają o tym kroniki.
Źródła historyczne zaś mówią, że w jednej tylko w krypcie pod kaplicą św. Jadwigi pochowano aż 81 jezuitów. Pierwszym pochowanym w tej krypcie był Adam Linke, nauczyciel muzyki w tutejszej szkole jezuickiej, najsłynniejszym zaś zmarły w roku 1736 jezuicki rzeźbiarz Johann Riedl, autor barokowego wystroju świdnickiej świątyni. Zapiski kronikarskie potwierdzają, że w kryptach pod nawami kościoła chowano proboszczów, altarystów i innych duchownych. Pochówki w podziemiach świątyni odbywały się do końca XIX wieku, można więc sądzić, że przez 550 lat spoczęły w nich setki osób. Nie wiadomo jednak, czy ciągi krypt grobowych znajdowały się pod całą długością naw, czy też były to tylko pojedyncze grobowce. Znacznie więcej wiadomo o pochówkach w kryptach bocznych kaplic rodowych i cechowych, w których grzebano świdnickich patrycjuszy i bogatych rzemieślników. Informowały o tym dokumenty i kroniki z dawnych epok, a także kilkaset płyt nagrobnych i epitafiów, które w II połowie XVII wieku zostały usunięte przez jezuitów. Te zaś, które się wtedy uratowały, dzięki temu, że zostały wykorzystane jako płyty posadzkowe, zniszczono trzy wieki później podczas wymiany posadzki kościoła w 1979 roku.
Większość spośród nielicznych epitafiów, które się ostały, umieszczona jest na zewnętrznych ścianach kościoła. Wiele z nich ma już pół tysiąca lat, więc chociaż są z kamienia, to czas zatarł inskrypcje, a czasem także reliefy zdobiące płyty. O niektórych jesteśmy w stanie cokolwiek powiedzieć tylko dzięki zachowanym dokumentom i zapiskom dawnych historyków niemieckich. Warto jednak dokładniej im się przyjrzeć, bo nie tylko upamiętniają zmarłych. Są też pamiątką kultury minionych epok i dawnej sztuki sepulkralnej, a przede wszystkim ważnym świadectwem historii miasta oraz statusu ekonomicznego świdnickich rodów patrycjuszowskich.
Dwa lata temu podczas prac związanych z przygotowaniem krypty dla świdnickich biskupów, w podziemiach kaplicy Trzech Króli natrafiono na siedemnastowieczny cynowy polichromowany sarkofag pułkownika piechoty Georga von Schlick, który zginął na froncie wojny trzydziestoletniej w 1640 roku, mając zaledwie 32 lata. Jego rodzina nie była związana ze Świdnicą, więc za zgodą na jego pochówek w podziemiach okazałego kościoła parafialnego w stolicy księstwa, z pewnością stały względy ekonomiczne, tzn. opłata jaką bogata rodzina austriackiego dowódcy musiała zapłacić jezuitom. Nie był to zresztą jedyny cesarski dowódca, który spoczął w tej krypcie. Trzydzieści lat później pochowano w niej także austriackiego pułkownika kawalerii, barona von Poppingen, o czym informuje opis krypty zamieszczony w najstarszej, siedemnastowiecznej kronice jezuitów ze Świdnicy.
O tym nieoczekiwanym odkryciu w podziemiach Katedry rozpisywały się szeroko dolnośląskie media: https://gazetawroclawska.pl/fantastyczne-odkrycie-w-katedrze-w-swidnicy-przypadkowo-trafiono-na-piekny-sarkofag-z-xvii-wieku/ar/c7-17783267
Warto też wspomnieć, że na jednej ze ścian kaplicy Trzech Króli, znajdującej się nad tą kryptą, widnieje epitafium kanclerza księstwa świdnicko-jaworskiego Wilhelma von Oberg, zmarłego w roku 1646. Można zatem przypuszczać, że miejscem jego spoczynku także była krypta pod tą kaplicą.
Ostatni pochówek w podziemiach świdnickiego kościoła parafialnego miał miejsce w 1897 roku, gdy w tzw. Krypcie Proboszczów pod kaplicą św. Franciszka Ksawerego spoczął zasłużony proboszcz Hugo Simon, a fakt ten upamiętnia marmurowa płyta w posadzce południowej nawy, tuż przed tą kaplicą.
Natomiast o pierwotnym przeznaczeniu największej z krypt, znajdującej się pod prezbiterium we wschodniej części kościoła, wiadomo niewiele. Ponieważ prezbiterium jest najważniejszą częścią świątyni, gdyż to w nim zlokalizowany jest ołtarz główny, to znajdująca się pod prezbiterium krypta również musiała mieć duże znaczenie, z pewnością największe… A jako że jej powstanie sięga początków XIV wieku, to przez wielu historyków wiązana była z osobą świdnickiego księcia Bernarda, który – być może – budował ją z myślą o własnym pochówku. Wiadomo jednak, że tak się nie stało, bowiem zarówno on, jak i pozostali władcy ze świdnickiej linii Piastów, spoczęli w kościele NMP w Krzeszowie.
Tak więc na temat początków tej pięknej krypty i celu jej budowy istnieją jedynie niepotwierdzone hipotezy, co czyni ją jeszcze bardziej zagadkową. Można tylko przypuszczać, że jeśli była miejscem pochówku, to chowano w niej osoby szczególnie zasłużone, a przede wszystkim duchownych i dobroczyńców tutejszego kościoła.
Ta niezwykła dwunastoboczna krypta grobowa zbudowana jest na planie elipsy, a przykrywa ją efektowne, niespotykane sklepienie palmowe, wsparte na centralnej kamiennej kolumnie, z której promieniście – jak liście palmy – rozchodzą się sklepienne żebra.
To właśnie ta kamienna kolumna skupia uwagę i nadaje wnętrzu krypty niepowtarzalny wygląd. Jest głównym elementem konstrukcyjnym, będącym nośnikiem sklepienia podtrzymującego prezbiterium i zapewniającym całej budowli stabilność i bezpieczeństwo.
Lecz zadanie masywnej okrągłej kolumny podtrzymującej sklepienie nie polega jedynie na funkcji strukturalnej, gdyż w architekturze sakralnej kolumna ma także znaczenie symboliczne. Zbudowana w całości z kamienia ma symbolizować stabilność, siłę i trwałość, a jako element pionowy jest symbolem połączenia nieba i ziemi.
Nawiązując zaś do tematu poprzedniego Spaceru Historycznego trzeba dodać, że zastosowanie sklepienia palmowego w katedralnej krypcie nie było jedynie rozwiązaniem konstrukcyjnym, być może najdogodniejszym w przypadku dwunastobocznego pomieszczenia, lecz podobnie jak symbol palmy w rzeźbie lub malarstwie, miało też znaczenie symboliczne. Bo palma to przecież ważny symbol, głoszący nadzieję zwycięstwa i nagrody otrzymanej po śmierci. A jeśli krypta miała być przeznaczona do pochówku zmarłych, to taka konstrukcja sklepienia z pewnością miała znaczenie. Bowiem już podczas prześladowań pierwszych chrześcijan na kamieniach nagrobnych męczenników i w katakumbach, gdzie ich chowano, umieszczano symbol palmy jako znak męczeństwa. Grecy zaś uważali palmę za symbol zwycięstwa.
Natomiast sklepienie palmowe, jako element konstrukcji budowlanych, pojawiło się w późnym gotyku, lecz występowało dość rzadko. Było budowane na łękach rozchodzących się promieniście z punktu podparcia na kolumnie – dokładnie tak, jak to można zaobserwować na kolumnie w katedralnej krypcie.
Nic więc dziwnego, że i dziś podobne kolumny i sklepienia palmowe są rzadkością i znaleźć je można w kilku zaledwie polskich zabytkach z okresu gotyku, np. we wrocławskim Ratuszu czy Zamku Żupnym w Wieliczce, a także na Pomorzu – w krzyżackich zamkach w Malborku i Kwidzynie oraz w opactwie benedyktynek w Żarnowcu.
Piękny przykład sklepienia palmowego, gdzie cały strop pomieszczenia wspiera się na jednym filarze, zachował się też w pocysterskim klasztorze w Lądzie (w Wielkopolsce) oraz w kościele św. Krzyża w Krakowie.
Ciężar sklepienia świdnickiej krypty i znajdującego się nad nią prezbiterium, również spoczywa na jednej tylko okrągłej kolumnie stojącej na środku pomieszczenia i na dwunastu wspornikach z piaskowca na ścianach, tzw. służkach, na których opierają się przeciwległe końce żeber sklepiennych. Służki te miały kształt masek, lecz większość z nich jest już zatarta. Interesujące są także okrągłe zworniki na rozwidleniach kamiennych żeber.
Jak więc widać, w gotyku kamień nie służył wyłącznie do wznoszenia ścian i filarów. W średniowiecznych budowlach sakralnych stosowany był także przy konstrukcji sklepień, gdzie służył głównie do budowy żeber oraz służek, które przenosiły obciążenia na ściany lub kolumny wewnątrz pomieszczenia. Czasami obok kamienia stosowano także profilowane cegły, formowane specjalnie do budowy żeber sklepiennych, takich jakie widnieją w dobudowanym do krypty w późniejszych wiekach ośmiobocznym przedsionku.
Rodzaj sklepienia krypty podyktowany był głównie zagadnieniami konstrukcyjnymi. Dwunastoboczny kształt pomieszczenia wynikał z planowanego kształtu prezbiterium, zaś wieloboczna przestrzeń o tak dużej średnicy, przy przesklepieniu bez centralnej kolumny, musiałaby być znacznie większej wysokości, co w przypadku tego obiektu byłoby niekorzystne. Kamienna kolumna pozwoliła więc zmniejszyć wysokość krypty, bez utraty stabilności całej konstrukcji.
Do krypty pod prezbiterium prowadzą dwa wejścia. Jedno z kościoła – przez dwuramienny gotycki portal i niewielkie okute drzwi znajdujące się w kaplicy św. Franciszka Ksawerego, drugie zaś z katedralnego ogrodu przez wspomniany już szesnastowieczny przedsionek.
Posadzka krypty – której promienisty wzór wydaje się być odbiciem sklepiennych żeber – znajduje się poniżej poziomu gruntu, dlatego do krypty schodzi się schodami, natomiast wysokość tego pomieszczenia powoduje znaczne wyniesienie prezbiterium ponad poziom posadzki kościoła, dzięki czemu główny ołtarz jest dobrze widoczny z najdalszych jego zakątków.
W dawnych wiekach w tej krypcie były także dwa wejścia na klatki schodowe, biegnące na zewnątrz prezbiterium, a prowadzące na strych, gdzie od średniowiecza gromadzono zboże pochodzące z dziesięcin, przeznaczone na utrzymanie parafii i jej instytucji (np. szkół i sierocińców). Dziesięcinę zbożową stopniowo zastępowano dziesięciną pieniężną, a w XIX wieku została całkowicie zniesiona i zamieniona na dobrowolną ofiarę za odprawianie Mszy Świętej, nazywaną tacą od łacińskiego słowa decem [dziesięć], wyraźnie nawiązującą do dawnej dziesięciny. Zapewne wtedy obydwa wejścia na klatki schodowe prowadzące na strych zbożowy zostały zamurowane i pozostały po nich tylko głębokie wnęki w ścianach.
Wnętrze krypty oświetlają cztery niewielkie okna. I właśnie te okna budzą najwięcej wątpliwości, co do zastosowania tego pomieszczenia. Bowiem powstałe już w chwili budowy okienka doświetlające, rozmieszczone pomiędzy zewnętrznymi przyporami, sugerują raczej funkcję kaplicy niż krypty. Jednak nawet przeznaczenie tego pomieszczenia na kaplicę, wcale nie wyklucza jego funkcji sepulkralnej. Przykładem tego jest przyległy do krypty przedsionek, który posiada wąskie ostrołuczne okna z maswerkami, wypełnione geometrycznymi witrażami, a który początkowo pełnił rolę kaplicy zmarłych z kryptą grobową.
Natomiast sama krypta pod prezbiterium w okresie późnego średniowiecza pełniła rolę kościelnego skarbca oraz zakrystii. Potem, w początkach XVI wieku stała się kaplicą mansjonarzy, należących do precentorii ufundowanej przez proboszcza Bernwalda i jego bratową, którzy odprawiali w niej godzinki o Męce Pańskiej i nabożeństwa pasyjne. Po przejęciu kościoła parafialnego przez protestantów, precentoria Bernwaldów opuściłą kryptę i przeniosła się do kościoła św. Anny i Joachima, gdzie działa aż do zburzenia tego kościoła przez Szwedów w czasach wojny trzydziestoletniej. Po tej wojnie kościół parafialny powrócił do katolików i w 1672 roku jezuici wybudowali we wnętrzu krypty ołtarz do nabożeństw żałobnych i zaczęli wykorzystywać ją jako miejsce pochówku.
Jedną z pierwszych pochowanych tam osób był Jakob Ernst von Thamm, kanclerz księstwa świdnicko-jaworskiego i wielki dobroczyńca jezuitów, który zapisał im w spadku swój majątek. Jednak nie został pochowany w podziemiach samej krypty, lecz tuż obok, w podziemiach dobudowanej w XVI wieku kaplicy zmarłych. Kilkadziesiąt lat później spoczął tam również jego syn. W latach późniejszych pochówki odbywały się również w podziemiach krypty pod głównym ołtarzem, wiadomo bowiem, że pochowano tam żonę ówczesnego właściciela Witoszowa, pana von Eben, oraz inną szlachciankę nieznanego nazwiska.
W 1866 roku, z inicjatywy proboszcza Simona, krypta została wyremontowana, po czym, w latach następnych wystawiano w jej wnętrzu szopkę bożonarodzeniową, a w okresie Wielkanocy Grób Pański.
Podczas wojny w ścianie krypty pod ołtarzem niemieccy księża zamurowali najcenniejsze kościelne paramenty. Po wojnie, ostatni niemiecki proboszcz ks. Erich Puzik wskazał miejsce ich ukrycia swojemu polskiemu następcy, ks. Stanisławowi Marchewce.
W czasach powojennych, po ponownym odrestaurowaniu wnętrza, krypta przez pewien czas była wykorzystywana w charakterze pomieszczenia wystawienniczego, lecz panująca w jej wnętrzu wilgoć i niska temperatura nie sprzyjały eksponowanym zabytkom.
Dziś krypta stoi pusta. Jedyną jej ozdobą jest zachwycające palmowe sklepienie wsparte na smukłej kolumnie. Piękno krypty dodatkowo podkreśla charakterystyczna struktura jej posadzki. I właśnie to sklepienie oraz niezwykła architektura tajemniczego pomieszczenia pod ołtarzem głównym są same w sobie tak atrakcyjne, że dodatkowe ekspozycje są zupełnie zbędne.
Opracowanie Lucyna Szpilakowska

- Rzut Katedry – plan krypty pod prezbiterium zaznaczony kolorem zielonymRzut Katedry (autor: architekt Paweł Mazur)
- Wyniki badań georadarowych – lokalizacja krypt i grobów
- Gotyckie epitafium proboszcza kościoła parafialnego w Świdnicy Stanisława Bernwalda, zm. w 1508 roku, umieszczone w posadzce przed kaplicą św. Ignacego Loyoli
- Mosiężne płyty epitafijne członków rodziny proboszcza Bernwalda: jego matki Corduli (zm. 1434) oraz ojca Johannesa (zm. 1459), umieszczone w posadzce przed kaplicą św. Ignacego Loyoli
- Renesansowe epitafium księdza Martina Früauffa zm. w 1561 roku, ostatniego przed reformacją, katolickiego proboszcza kościoła parafialnego w Świdnicy, umieszczone w przedsionku kościoła na ścianie wieży
- Renesansowe drewniane epitafium świdnickiego burmistrza Andreasa Naucke (zm. w 1567) i jego żony Ludmiły (zm. w 1584), znajdujące się w kaplicy św. Jadwigi Śląskiej
- Epitafium kanclerza księstwa świdnicko-jaworskiego Wilhelma von Oberg, zm. w 1646 roku, znajdujące się w Kaplicy Trzech Króli
- Kamienne epitafium rodziny von Schulzen auf Pilzen, dawnych właścicieli Boleścina, z roku 1669, umieszczone w posadzce kaplicy Chrzcielnej
- Marmurowe epitafium proboszcza kościoła parafialnego w Świdnicy Hugona Simona, zm. w 1897 roku, umieszczone przed kaplicą św. Franciszka Ksawerego
- Epitafium z 1612 roku umieszczone na zewnętrznej ścianie prezbiterium między przyporami, poświęcone Paulowi i Zuzannie Seile
- Mocno zniszczone i nieczytelne epitafium na zewnętrznej ścianie prezbiterium z 1612 roku, upamiętniające świdnickiego krawca Paula Seile i jego żonę Suzannęe
- Epitafium w centralnej części zewnętrznej ściany prezbiterium, upamiętniające członków rodziny Wüsthube
- Epitafium w centralnej części zewnętrznej ściany prezbiterium, upamiętniające Johanna Wüsthube i jego krewnych zmarłych w latach 1566–1592 oraz w latach 1572–1584
- Epitafium z 1625 roku na murze obok prezbiterium, upamiętniające Catharinę Wilhelm, żonę rajcy ze Strzegomia, (z pierwszego małżeństwa Haintin), zmarłą w wieku 64 lat
- Część protestanckiego epitafium umieszczonego na przyporze po południowej stronie kościoła, z towarzyszącą mu sentencją „Soli Deo gloria”
- Fragment epitafium na przyporze po południowej stronie kościoła – motyw vanitas obrazujący śmierć i przemijanie
- Epitafium na południowej ścianie kościoła poświęcone córce Tobiasa Fischera Katharine, po mężu Merbrodt, zmarłej w 1616 roku
- Epitafium burmistrza miasta Melchiora Langiusa, (ur. 1530, a zm. 1586) na południowej ścianie kościoła
- Epitafia na zewnętrznej ścianie kaplicy MB Świdnickiej oraz nad kryptą po południowej stronie kościoła
- Epitafium Nickela Mitschke (zm. 1537) i jego żony Barbary (zm. 1519), ufundowane przez ich córkę Katherinę, znajdujące się na południowej ścianie kościoła
- Epitafium na południowej ścianie kościoła, upamiętniające Magdalenę Holzpecher, z d. Heugel, matkę bliźniąt – Anny i Nicolao – która zmarła po ich urodzeniu w roku 1568, w wieku 27 lat
- Jedno z dwóch czworościennych epitafiów w formie słupków, znajdujących się nad zewnętrzną kryptą po południowej stronie kościoła, upamiętniających rektora szkoły miejskiej, Caspara Procopa (zm. 1841) oraz jego dwie żony, Amalię Durand (zm. 1819) i Barbarę z d. Adler (zm. 1838) oraz innych członków ich rodziny
- Epitafium na południowej ścianie kościoła, o bardzo bogatej symbolice, upamiętniające śmierć małżeństwa: Baltazara (zm. 1597) i Ursuli (zm. 1591), o nazwisku niemożliwym do odczytania
- Środkowa część epitafium na południowej ścianie kościoła, o bardzo bogatej symbolice
- Trójkątny naczółek epitafium na południowej ścianie kościoła z symbolami śmierci i przemijania (motyw vanitas)
- Epitafium z 1603 roku na północnej ścianie kościoła, poświęcone jednemu z protestanckich duchownych
- Fragment nieznanego epitafium na północnej ścianie kościoła
- Zniszczone epitafium na północnej ścianie kościoła z zachowanym fragmentem psalmu pod naczółkiem, lecz bez inskrypcji z nazwiskiem zmarłego
- Zniszczone epitafium z 1573 roku na północnej ścianie kościoła, upamiętniające śmierć dwojga dzieci doktora Jacobusa Horsta, świdnickiego lekarza: Jacoba i Sibilli, które zmarły w 1571 roku.
- Zespół epitafiów na północnej ścianie kościoła
- Epitafium na północnej ścianie kościoła: Stenzla Freunda (zm. 1541) i jego żony Barbary (zm. 1531)
- Epitafium rodziny Tschinder na północnej ścianie kościoła: Mathiasa (zm. 1521) i jego żony Anny Freundin (zm. 1534) oraz Sebastianusa (zm. 1565) i jego żony Anny Becken (zm. 1564)
- Epitafium Georga Freunda na północnej ścianie kościoła, z nieczytelną inskrypcją
- Epitafium członka rodu Sachenkirchów, upamiętniające najstarszy pochówek w murach świdnickiego kościoła parafialnego w roku 1342, umieszczone w posadzce, pomiędzy portykiem Chóru Mieszczańskiego a zakrystią
- Płyta epitafijna patrycjuszowskiej rodziny Monau, w narożniku wieży północnej na zewnątrz kościoła
- Kamienny portal i okute drzwi prowadzące do krypty pod prezbiterium
- Kamienny portal i okute drzwi prowadzące do krypty pod prezbiterium
- Okute, gotyckie drzwi prowadzące do krypty pod prezbiterium
- Schody do krypty pod prezbiterium
- Schody do krypty pod prezbiterium
- Wejście do krypty pod prezbiterium
- Kamienna kolumna i portal wejściowy do krypty
- Sklepienie palmowe wspierające się na jednej kolumnie
- Sklepienie palmowe wspierające się na jednej kolumnie
- Sklepienie palmowe wspierające się na jednej kolumnie
- Posadzka krypty
- Kamienna służka w kształcie maski
- Kamienna służka w kształcie maski
- Kamienna służka w kształcie maski
- Kamienna służka w kształcie maski
- Kamienna służka w kształcie maski
- Kamienna służka w kształcie maski
- Kamienna służka
- Okienko doświetlające kryptę pod prezbiterium
- Okienko między przyporami doświetlające kryptę pod prezbiterium
- Okienka między przyporami doświetlające kryptę pod prezbiterium
- Portal dawnego wejścia na schody prowadzące na strych nad nawą kościoła
- Wejście do przedsionka krypty
- Kamienny portal prowadzący do przedsionka krypty
- Przejście między przedsionkiem a kryptą
- Wnętrze przedsionka krypty
- Sklepienie żebrowe przedsionka krypty
- Żebra sklepienne z ceramicznych kształtek i kamienny zwornik w przedsionku krypty
- Kamienna służka
- Gotyckie okno z maswerkiem w przedsionku krypty
- Gotyckie okno z maswerkiem w przedsionku krypty
- Gotyckie okno z maswerkiem w przedsionku krypty – widok z zewnątrz
- Przedsionek krypty pod prezbiterium
- Przedsionek krypty pod prezbiterium
- Wejście do przedsionka krypty pod prezbiterium
- Przykład sklepienia palmowego: Ratusz we Wrocławiu
- Przykład sklepienia palmowego: Zamek Żupny w Wieliczce
- Przykład sklepienia palmowego: Zamek krzyżacki w Malborku, refektarz letni
- Przykład sklepienia palmowego: Zamek krzyżacki w Malborku, refektarz zimowy
- Przykład sklepienia palmowego: Zamek krzyżacki w Kwidzyniu
- Przykład sklepienia palmowego: Kościół św. Krzyża w Krakowie
- Przykład sklepienia palmowego: Kościół św. Andrzeja Apostoła w Gosławicach k. Konina
- Przykład sklepienia palmowego: Kapitularz w klasztorze pocysterskim w Lądzie
- Przykład sklepienia palmowego: Opactwo benedyktynek w Żarnowcu
- Sklepienie palmowe w krypcie świdnickiej Katedry















































































