Spacer I: św. Ignacy Loyola

Spacer I:

Obraz Johanna Claessensa „Wizja św. Ignacego”

Kilka lat temu sporą sensację wywołało odkrycie przez proboszcza ks. Marcina Gęsikowskiego „skarbów” na strychu jego śmiałowickiej plebanii. Wśród wielu zabytkowych ksiąg i siedemnastowiecznych mszałów, nut, dokumentów i pamiątek po dawnych proboszczach, ksiądz Gęsikowski odnalazł tam również kilka starych obrazów, a wśród nich tajemniczy obraz przedstawiający Trójcę Świętą i św. Ignacego pogrążonego w modlitwie, który – jak się niespodziewanie okazało – był bliźniaczo podobny do jednego z obrazów znajdujących się w Katedrze, lecz na co dzień ukrytego w ołtarzu Kaplicy św. Ignacego Loyoli.
Obydwa obrazy przedstawiają scenę wizji, jaką miał św. Ignacy Loyola w połowie listopada 1537 roku w miejscowości La Storta nieopodal Rzymu, na starożytnej drodze Via Cassia. Ukazali mu się Bóg Ojciec i Jezus niosący krzyż. W wizji Bóg Ojciec powierzył go swemu Synowi. To mistyczne doświadczenie utwierdziło św. Ignacego Loyolę w pragnieniu upodobnienia się do Jezusa i przesądziło o tym, że utworzone trzy lata później zgromadzenie zakonne zostało nazwane Towarzystwem Jezusowym.
Fakt, że w obydwu świątyniach oddanych pod opiekę jezuitów – w świdnickim kościele parafialnym oraz w jego filii w Śmiałowicach – znalazł się taki sam obraz, podkreśla znaczenie tego mistycznego wydarzenia dla zakonu jezuitów.
Obrazy powstały prawdopodobnie w 1696 roku na zlecenie ówczesnego rektora kolegium jezuickiego w Świdnicy, ojca Wacława Hartmanna. Ten znajdujący się w katedrze nosi sygnaturę Johanna Claessensa – malarza pochodzącego z Antwerpii i przybyłego na Śląsk w roku 1692 z inicjatywy biskupa wrocławskiego i zarazem księcia nyskiego Franciszka Ludwika von Pfalz-Neuburg. Natomiast obraz śmiałowicki prawdopodobnie nie ma podpisu autora, choć trudno to stwierdzić z całą pewnością, gdyż odnalezione płótno pokryte jest grubą warstwą zabrudzeń i poczerniałym od starości werniksem.

Obraz w Katedrze był przez całe dziesięciolecia tak dobrze schowany, że nawet nie został odnotowany w rejestrze zabytków! Pozostał jednak w pamięci księdza Marcina Gęsikowskiego, który niedawno objął probostwo świdnickiej Katedry. Wykorzystał więc dzień wspomnienia św. Ignacego Loyoli, założyciela zakonu jezuitów, przypadający w Kościele katolickim w dniu 31 lipca, na odsłonięcie jedynego obrazu św. Ignacego znajdującego się w Katedrze, który po raz pierwszy od 1950 roku na jedną dobę powrócił na swój ołtarz.
Data wybrana przez księdza Marcina Gęsikowskiego na odsłonięcie tego nieznanego obrazu nie była jednak przypadkowa, gdyż podkreślił w ten sposób rangę wydarzenia, jakim było ustanowienie przez niego – w tym właśnie dniu – Świdnickiej Fundacji św. Ignacego Loyoli, której celem jest m.in. działalność edukacyjna na polu kultury i sztuki, szczególnie w odniesieniu do dziedzictwa kulturowego świdnickiej Katedry. Ukazanie parafianom i wszystkim zainteresowanym Świdniczanom tego cennego obrazu stała się więc zaczątkiem takiej właśnie działalności.

Przez dwieście pięćdziesiąt lat obraz św. Ignacego Loyoli był obrazem ołtarzowym w poświęconej mu katedralnej kaplicy, której bogate barokowe wyposażenie i architektoniczny ołtarz jest dziełem wybitnego jezuickiego rzeźbiarza Johanna Riedla. Prace rzeźbiarskie nad bogatą nastawą ołtarzową do kaplicy zostały ukończone w 1698 roku. Natomiast wspomniany wizerunek patrona kaplicy został namalowany już w roku 1696 przez Johanna Claessensa i mimo zmiennych losów Katedry, przetrwał w tym ołtarzu do 1947 roku, kiedy to, decyzją ówczesnego proboszcza kościoła parafialnego, księdza prałata Stanisława Marchewki (1883–1960), musiał ustąpić miejsca kopii obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, autorstwa mało znanego malarza-kopisty Bolesława Rutkowskiego (1882–1978), od młodości związanego z Częstochową i specjalizującego się w kopiowaniu jasnogórskiego wizerunku Matki Bożej.
Trudno po tylu latach poznać motywy decyzji proboszcza Marchewki, lecz można się domyślać, że obok religijnego, miały one także podłoże patriotyczne. Trzeba bowiem pamiętać, że były to czasy, gdy świdnicki kościół parafialny, ufundowany w 1330 roku przez ostatniego piastowskiego księcia Bolka II Świdnickiego, po kilku wiekach i wielokrotnych zmianach przynależności państwowej, znowu powrócił do Polski. Zatem wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej był wtedy wyjątkowo znaczący i symboliczny dla tego kościoła. I może ówczesne władze przełknęłyby sam fakt sprowadzenia kopii obrazu jasnogórskiego, gdyby poniżej przedstawienia Matki Bożej nie znalazł się przedwojenny biały orzeł w koronie, rozpościerający skrzydła nad konturami ośmiu najważniejszych polskich świątyń, w tym katedry lwowskiej i wileńskiej.
Decyzja ta stała się jedną z przyczyn uwięzienia ks. Marchewki, zaś po jego powrocie do Świdnicy w roku 1948, władze nakazały mu usunięcie kopii obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej z ołtarza kaplicy. Ksiądz zastosował się do rozkazu władz politycznych tylko połowicznie, gdyż obraz nie został usunięty z ołtarza, lecz umieszczony na specjalnie skonstruowanej zasuwie, ukrytej w dekoracyjnym zwieńczeniu ołtarza, gdzie pozostawał do 1950 roku. Natomiast obraz św. Ignacego powrócił wtedy na krótko na swoje miejsce w ołtarzu. Na krótko, gdyż dwa lata później władze zezwoliły na ukazanie wizerunku Matki Bożej, lecz tylko pod warunkiem, że dolna część obrazu zostanie przysłonięta suknem. Warunek ten obowiązywał do 1956 roku.
Kaplica zadedykowana założycielowi Towarzystwa Jezusowego – zakonu któremu Katedra zawdzięcza swój barokowy wystrój – została zlokalizowana w zakończeniu północnej nawy bocznej i należy do najbogatszych artystycznie kaplic katedry. Mimo braku wizerunku patrona w ołtarzu kaplicy, wszystkie zdobiące ją dekoracje: liczne reliefy na ścianach ze scenami z życia św. Ignacego, jezuickie monogramy na zwieńczeniu ołtarza i militarne panoplia nad boazerią, rycerskie symbole na antepedium a przede wszystkim zdobiący je ligaturowy napis IGNATIUS, a także duży obraz boczny przedstawiający najważniejszych świętych zakonu jezuitów, dobitnie świadczą o tym, że jest to kaplica poświęcona św. Ignacemu Loyoli.
Trzeba jednak wiedzieć, że choć wizerunku patrona kaplicy nie widać, to nie usunięto go całkowicie, lecz umieszczono wewnątrz retabulum na ruchomej zasuwie – tej samej, na której wcześniej ukrywana była kopia jasnogórskiego obrazu – co pozwala na wyeksponowanie go przy specjalnych okazjach.
Przy okazji warto dodać, że obraz przedstawiający scenę wizji św. Ignacego w La Storta nie jest jedynym wizerunkiem tego świętego, usuniętym z poświęconej mu kaplicy, bowiem z tej samej kaplicy pochodzi również figura św. Ignacego Loyoli autorstwa Johanna Riedla, która z niewiadomych przyczyn została przeniesiona do kaplicy św. Jana Chrzciciela.

Tymczasem jedyne dzieło Johanna Claessensa znajdujące się w świdnickiej katedrze i na co dzień, niedostępne, jest jednym z niewielu obrazów tego artysty, jakie ostały się do naszych czasów, a w Świdnicy zaś jedynym.
Po przybyciu na Śląsk, ten flamandzki artysta osiadł w Nysie – stolicy biskupiego księstwa – lecz tworzył też poza dworem biskupa, np. dla nyskich bożogrobców, jezuitów i kapucynów, dla ząbkowickiego proboszcza i dla królewicza Jakuba Sobieskiego, a także na zamówienie opata krzeszowskiego klasztoru. Malował głównie obrazy ołtarzowe oraz cykle obrazów do dekoracji kościelnych wnętrz. Do naszych czasów przetrwało tylko kilkanaście jego płócien, które zdobią ołtarze i wnętrza niektórych śląskich kościołów, m.in. w Krzeszowie, Nysie, Oławie, Ząbkowicach Śląskich, Otmuchowie, Wrocławiu i Starych Bogaczowicach. Jednymi z najpiękniejszych są trzy obrazy bożonarodzeniowe w kościele w pobliskim Zastrużu. Mówiąc jednak o obrazie w świdnickiej Katedrze, nie można powiedzieć, że obraz Claessensa zdobi jej wnętrze lub ołtarz, skoro od kilku dziesięcioleci pozostaje w ukryciu…

Opracowanie: Lucyna Szpilakowska

 

Fotorelacja ze Spaceru: spacer-historycz…sw-ignacy-loyola/

Kontakt

Świdnicka Fundacja
św. Ignacego Loyoli

Jana Pawła II nr 2-3,
58-100 Świdnica

kontakt@fundacja-swidnicka.pl
sfigloy@gmail.com