Kaplica Trzech Króli

Kaplica Świętych Wyznawców zwana Kaplicą Trzech Króli

Kaplica Trzech Króli jest jedną z najstarszych kaplic przylegających do południowej nawy kościoła. Znajduje się tuż za emporą schodową Chóru Mieszczańskiego. Wiedzie do niej ostrołukowa kamienna arkada, doskonale współgrająca z kształtem sklepienia kaplicy, a oświetlają ją dwa, również ostrołukowe, witrażowe okna w południowej ścianie.

Kaplica została ufundowana w połowie XIV wieku przez świdnickiego patrycjusza Nikolausa Löwe, sprawującego nadzór nad budową świątyni. Nakryto ją pięknym sklepieniem krzyżowo-żebrowym, zaś w podziemiu kaplicy wymurowano rodzinną kryptę grobową. Jednak na zworniku sklepienia widnieje tarcza przepasana wstęgą z szachownicą – herb rodziny Herdan, która w drugiej połowie XV wieku przejęła patronat nad kaplicą. Zarówno ostrołukowa arkada wejściowa, jak i sklepienie krzyżowo-żebrowe stanowią pierwotne zręby architektoniczne, sięgające czternastowiecznych początków kaplicy. Natomiast na zewnątrz, na kamiennej podmurówce ściany zakrystii, sąsiadującej z kaplicą, zachowała się niewielka kamienna płyta z inskrypcją Der Herdan Capel [niem. Kaplica Herdanów] oraz z herbem tego rodu. Tablica jest zapewne pozostałością pierwotnego, zewnętrznego wejścia do podziemia kaplicy, pochodząca z czasów, gdy kaplica i krypta należały do Herdanów.

Architektoniczny ołtarz powstał trzy wieki później niż sama kaplica – w początkowym okresie barokizacji kościoła, w czasach gdy opiekę nad świątynią sprawowali już jezuici. Nie znamy twórcy tego ołtarza, wiemy tylko, że nie był nim jezuita Johann Riedl (twórca dziesięciu innych barokowych ołtarzy w Katedrze), gdyż ołtarz powstał na kilka lub kilkanaście lat przed przybyciem tego słynnego śląskiego rzeźbiarza do Świdnicy.

Ołtarz posiada dwukondygnacyjną nastawę poświęconą Świętym Wyznawcom, co zaznaczone jest na kartuszu z napisem Altare SS. Confessorum [łac. Ołtarz Świętych Wyznawców].

Dziś zarówno ołtarz, jak i cała kaplica, noszą nazwę Trzech Króli, bo to oni widnieją na głównym obrazie ołtarzowym i również oni kryją się pod nazwą Wyznawców, do których zaliczano świętych, którzy nie zginęli w obronie swojej wiary, tak jak święci Męczennicy, lecz byli za nią piętnowani – a tak właśnie było w przypadku trzech pogańskich Magów-Mędrców, którzy złożyli hołd Dzieciątku Jezus kilka tygodni, lub nawet kilka miesięcy, po jego narodzinach.

Poświęcony im obraz ołtarzowy przedstawia właśnie scenę tego hołdu, choć jest ona tylko wizją artystyczną twórcy obrazu, a także wielu innych artystów podejmujących temat Pokłonu Trzech Króli na obrazach i w rzeźbach. W rzeczywistości bowiem Trzej Mędrcy, zwani później Królami, należą do najbardziej tajemniczych postaci biblijnych. Jedyną wzmiankę o pochodzących ze Wschodu Magach-Mędrcach (magoi), którzy podążając za niezwykłym zjawiskiem astronomicznym – gwiazdą – przebyli setki kilometrów, aby złożyć hołd Dzieciątku Jezus i ofiarować mu dary, zawarł w swojej Ewangelii św. Mateusz. Jednak nie podał ani ich liczby, ani nazw krajów z których przybyli, ani nawet ich imion. Zagadki te przez całe wieki usiłowali rozwiązać historycy i Ojcowie Kościoła.

Trzej Mędrcy z Ewangelii św. Mateusza mogli być kapłanami lub uczonymi astrologami, którzy w gwiazdach poszukiwali znaku zwiastującego prorokowane nadejście Mesjasza, dlatego śledząc nieznaną wcześniej gwiazdę, wyruszyli w drogę do Betlejem. Zanim jednak tradycja ustaliła ich umowną liczbę, artyści i pisarze wczesnych epok chrześcijaństwa przedstawiali własne wyobrażenia Pokłonu Mędrców, których liczba bywała różna.

Malowidła z II i III wieku znajdujące się w rzymskich katakumbach, przedstawiają dwóch, czterech albo nawet sześciu Mędrców. Ormianie wierzyli, że było ich dwunastu, zaś kościół koptyjski głosi, że było ich aż sześćdziesięciu. Wymieniani są także w literaturze apokryficznej, gdzie pojawia się liczba czterech, dziewięciu, dziesięciu, a nawet dwunastu Królów, a co więcej, każdy z nich przybył do Betlejem z licznym orszakiem. Natomiast pierwsza znana scena hołdu składanego Jezusowi przez trzech Mędrców, pojawiła się już w III wieku na sarkofagu w rzymskich Katakumbach Pryscylli (jest to również najstarsze przedstawienie Maryi z Dzieciątkiem w ramionach) oraz na fresku ściennym w tych samych Katakumbach, a w następnym wieku na innych rzymskich sarkofagach.

Liczbę Mędrców ustalono w późniejszych wiekach w oparciu o liczbę darów: kadzidło, złoto i mirrę. Dary te miały znaczenie symboliczne, podkreślające, że Mędrcy uznawali w Jezusie Boga (kadzidło), Króla (złoto) i Człowieka (mirra). Symboliczna była też sama Gwiazda Betlejemska wskazująca im drogę do Boga. A jako że złożone dary były wówczas niezwykle kosztowne, to w osobach Mędrców upatrywano królów i stąd dzień ich spotkania z maleńkim Jezusem powszechnie nazywany jest Świętem Trzech Króli, a ich liczba – trzech – na trwałe weszła do tradycji chrześcijańskiej.

W Ewangelii św. Mateusza Mędrcy są bezimienni. Jednak my znamy ich jako Kacpra, Melchiora i Baltazara, a imiona te wywodzą się prawdopodobnie z greckiego manuskryptu napisanego około 500 roku. Dokładna analiza tych imion wykazała pewną prawidłowość: w każdym z nich ukryta jest nazwa „król”, mająca źródło w różnych językach. I tak: Melchior pochodzi od hebrajskiego melech, Baltazar od greckiego basileus, a Kacper od łacińskiego caesar. Imiona Królów łączą zatem trzy wielkie tradycje, z których wyrosło chrześcijaństwo: hebrajską, grecką i łacińską.

Zapis imion Balthassar, Melchior i Gaspar po raz pierwszy w historii pojawił się w bazylice św. Apolinarego [wł. Sant’ Apollinare Nuovo] w Rawennie, na mozaice z VI wieku przedstawiającej trzech mędrców z darami dla Dzieciątka.

Nierozwiązaną zagadką jest także pochodzenie Mędrców. Z Ewangelii św. Mateusza wiadomo tylko, że przybyli ze Wschodu, co wówczas oznaczało tereny na wschód od rzeki Jordan, obejmujące m.in. Arabię, Babilonię i Persję. Później jednemu z nich – Baltazarowi – przypisano pochodzenie afrykańskie. Uznawany jest on najczęściej za króla Etiopii lub Arabii, najstarszy Melchior za króla Persji, a najmłodszy Kacper za króla Indii.

W opracowanym w Kolonii średniowiecznym kalendarzu świętych znajduje się informacja, że wszyscy trzej Mędrcy zmarli w styczniu 54 roku: Baltazar zmarł 6 stycznia, a Melchior i Kacper – 11 stycznia.

Styczniową datę ma też święto Epifanii czyli Objawienia Pańskiego, potocznie zwanego Świętem Trzech Króli, ustalone tradycją na dzień 6 stycznia, a geneza tej daty jest równie enigmatyczna, jak wszystko co dotyczy historii trzech Mędrców. Ojcowie Kościoła wiązali tę datę z symboliką liczby sześć. Święto to sięga swymi korzeniami III lub IV wieku, a samo słowo epifania pochodzi z języka greckiego i oznacza zjawienie się, objawienie się.

Relikwie Mędrców zostały odnalezione w Jerozolimie około 326 roku przez św. Helenę, matkę cesarza Konstantyna Wielkiego, która przywiozła je do Konstantynopola, zaś kult trzech Mędrców-Królów najsilniej rozwinął się we wczesnym średniowieczu, po tym, jak w IX wieku ich relikwie trafiły z Konstantynopola do Mediolanu. Następnie w 1164 roku zostały wywiezione do Kolonii, gdzie znajdują się dziś w ołtarzu głównym kolońskiej katedry, umieszczone w pięknym Relikwiarzu Trzech Króli.

W sztuce chrześcijańskiej wizerunki trzech Królów zaczęły pojawiać się już od IV wieku, podkreślając ich rolę jako pierwszych pogan oddających pokłon Chrystusowi. Później scena ta stała się częstym tematem w sztuce europejskiej i występowała w różnych formach artystycznych: na reliefach i w rzeźbach, lecz najczęściej na obrazach. Do popularności Pokłonu Trzech Króli w sztuce przyczyniła się opisana wcześniej tajemniczość ich postaci, gdyż artyści, mogli tworzyć własne opowieści o tym wydarzeniu, posługując się jedynie wyobraźnią, tym bardziej że również sceneria tego wydarzenia nie była dokładnie znana.

Bez postaci Mędrców-Królów nie można sobie też wyobrazić żadnej bożonarodzeniowej szopki, gdzie nowonarodzone Dzieciątko ukazane jest nie tylko w obecności Maryi, Józefa i pasterzy, lecz także w obecności Królów. Jest to jednak tylko wizja artystyczna, która przedstawia dwa wydarzenia dość odległe w czasie. Wszak Mędrcy, którzy szli z odległych krajów, podążając za znakiem gwiazdy zwiastującej narodziny Mesjasza, potrzebowali sporo czasu, żeby dotrzeć do Betlejem, zatem przybyli tam długo po narodzinach Jezusa. Już Ojcowie Kościoła zwracali uwagę na fakt, że przybycie Mędrców ze Wschodu nastąpiło znacznie później niż narodzenie Jezusa, być może nawet po dwóch latach, skoro Herod kazał zabić wszystkie dzieci do lat dwóch. Taka interpretacja czasu składania hołdu widnieje na mozaice z V wieku w rzymskiej Bazylice Santa Maria Maggiore, która przedstawia Mędrców ze Wschodu składających pokłon całkiem już dużemu Jezuskowi, siedzącemu samodzielnie na obszernej kanapie. Mimo to jednak, ludowa i artystyczna wyobraźnia stawia ich obok pasterzy oddających pokłon Dzieciątku zaraz po obudzeniu ich przez anioła.

Wróćmy jednak do wspomnianego barokowego obrazu z ołtarza Trzech Króli w świdnickiej Katedrze, przedstawiającego scenę pokłonu grupy pogan Synowi Bożemu. Obraz ten został ufundowany przez jezuitów w ostatnim ćwierćwieczu XVII wieku. Ukazuje utrwaloną przez tradycję scenę składania darów Dzieciątku Jezus, jednak sposób przedstawienia tej sceny jest odmienny od wielu innych. Cała scena rozgrywa się bowiem w wejściu do domu: Święta Rodzina znajduje się na wysokim murowanym ganku, a Królowie na prowadzących nań schodach. Mały Jezusek siedzi na kolanie Maryi, a obok nich stoi Józef, z ręką trzymaną na piersi w powitalnym geście. Jako pierwszy dary składa król Melchior – starzec z siwą brodą, który ofiarowuje Jezusowi złoto. Stojący za nim czarnoskóry Baltazar za chwilę obdarzy go mirrą. Zaś najmłodszy Kacper niesie mu w darze kadzidło, które podtrzymuje towarzyszący mu młody sługa. Trzem Królom na obrazie towarzyszy też kilku paziów. Takie przedstawienie sceny Hołdu Trzech Króli spotykane jest dość rzadko i również opiera się na Ewangelii św. Mateusza, w której jest wyraźnie powiedziane, że Magowie, aby oddać pokłon Dzieciątku, weszli do domu.

Po obu stronach obrazu znajdują się trzy marmoryzowane kolumny z bogato zdobionymi, złoconymi głowicami w stylu korynckim. Przed nimi umieszczono dwa drewniane relikwiarze o formach zbliżonych do kartuszy, polichromowane i częściowo złocone, osadzone na cokolikach w kształcie muszli.

Oba relikwiarze mają przeszklone witrynki o tarczowatym kształcie. Na tablicach relikwiarzowych w ich wnętrzach, wokół centralnie umieszczonych krzyży, na pięciu czerwonych woskowych medalionach przytwierdzone są pakieciki z relikwiami, otoczone misternymi dekoracjami z filigranu i szlachetnych kamieni oraz aplikacjami florystycznymi. Relikwie są zabezpieczone wąskimi banderolkami z imionami świętych. Wiadomo zatem, że w obu relikwiarzach znajdują się relikwie św. Ignacego Loyoli, św. Franciszka Ksawerego oraz św. Jana Nepomucena. Ponadto w relikwiarzu po prawej stronie ołtarza znajdują się relikwie św. Piotra z Alkantary – franciszkańskiego mistyka i ascety oraz św. Agatonika, Męczennika – zamordowanego w czasach cesarza Dioklecjana (284–305) i współrządzącego z nim Maksymiana. Zaś w relikwiarzu po lewej stronie, jako czwarta umieszczona została relikwia św. Alojzego Gonzagi, Wyznawcy – młodego jezuity, który zmarł posługując ciężko chorym. Piąty pakiecik nie zawiera relikwii, lecz fragment woskowego Agnuska papieża Innocentego XI, zapakowany w taki sam sposób, jak pozostałe relikwie. A skoro został poświęcony za pontyfikatu św. Innocentego XI (1676–1689), to dzięki niemu możemy określić również przybliżoną datę powstania całego ołtarza.

Obecność Agnuska wśród relikwii świętych może trochę dziwić, jednak w XVII wieku panowało powszechne przekonanie o Mocy Bożej działającej za pośrednictwem poświęconych Agnus Dei, zwanych Agnuskami. Były to owalne medaliony z wosku, z odciśniętym wypukłym wizerunkiem Baranka Paschalnego oraz imieniem papieża i datą poświęcenia Agnuska. Zwyczaj formowania tych woskowych medalionów sięgał VIII wieku, a zakończył się w roku 1964 decyzją Soboru Watykańskiego II. Ostatnim papieżem, który poświęcił i rozdał Agnuski był Paweł VI.

Jednak w XVII wieku panowało powszechne przekonanie o niezwykłych mocach poświęconych Agnus Dei, potwierdzane licznymi relacjami o cudownych zdarzeniach zaistniałych za ich przyczyną, zatem Agnuski traktowane były na równi z relikwiami i zapewne tym można wytłumaczyć jego obecność w XVII-wiecznym relikwiarzu na Ołtarzu Trzech Króli.

Zwieńczenie pierwszej kondygnacji ołtarza stanowi wspomniany już wcześniej kartusz z łacińską nazwą ołtarza, znajdujący się nad obrazem przedstawiającym Pokłon Trzech Króli, co wyraźnie oznacza, że do nich się odnosi. Do Trzech Królów nawiązuje także powstałe ćwierć wieku później – w roku 1706 – finezyjne ażurowe antepedium, autorstwa jezuity Johanna Riedla, na którym artysta umieścił litery CMB, będące łacińskimi inicjałami imion trzech Królów.

Natomiast obraz w wyższej partii ołtarza: Aniołowie głoszący przyjście Pana, przedstawia unoszącą się wśród chmur grupę aniołów trzymających szarfę ze słowami hymnu Gloria in excelsis Deo, który – wg Ewangelii św. Łukasza – śpiewali aniołowie ogłaszając pasterzom narodziny Jezusa i to właśnie ten moment jest uwieczniony na obrazie. Gdzieś z góry spływają promienie światła, które oświetlają tę radosną grupę.

Boki obrazu flankują dwie mniejsze kolumny korynckie, obok których, na niewielkich cokołach stoją dwie figury: św. biskupa Marcina z Tours oraz św. Ludwika IX, króla Francji. Obaj święci – podobnie jak Trzej Królowie – również są zaliczani do grona Wyznawców.

Święty Marcin urodził się w rodzinie rzymskiego trybuna wojskowego i otrzymawszy imię Martinus – pochodzące od imienia boga wojny Marsa – był niejako skazany na służbę wojskową. Właśnie podczas służby wojskowej zetknął się z chrześcijaństwem i przyjął chrzest. Po opuszczeniu armii przyjął święcenia kapłańskie, a później także sakrę i został biskupem Tours. Mimo to prowadził życie mnisze i poświęcił się pracy misyjnej. Zmarł w 397 roku podczas jednej z podróży duszpasterskich. Postać św. Marcina na ołtarzu przedstawiona jest w biskupich szatach, w mitrze i z pastorałem.

Święty Ludwik również był głęboko religijny. Wspierał działalność dominikanów i franciszkanów. Za swych rządów wprowadzał sprawiedliwe reformy, a w roku 1257 założył kolegium teologiczne w Paryżu, nazwane później Sorboną. Zorganizował i sfinansował dwie wyprawy krzyżowe dla obrony Ziemi Świętej – w roku 1248 oraz 1270 i podczas tej drugiej krucjaty zmarł. W jego kolekcji relikwii znalazła się również korona cierniowa Chrystusa. Na ołtarzu Trzech Króli przedstawiono go w rycerskiej zbroi i z królewskimi atrybutami: w koronie na głowie oraz z berłem w dłoni.

Szczyt ołtarza wieńczy figura anioła ze złotą gwiazdą w dłoni, obwieszczającego światu Dobrą Nowinę o Narodzeniu Pańskim, zaś na gzymsach i na naczółku ołtarza siedzą trzy putta, trzymające symboliczne dary dla Dzieciątka: złoto, kadzidło i mirrę.

Jak przystało na tajemniczych trzech Królów, poświęcony im ołtarz również skrywa pewien sekret. Poniżej obrazu, na predelli, znajduje się złocony barokowy kartusz, przedstawiający nieznany budynek z dużą bramą i dwoma wieżyczkami, za którym widać wieżę kościoła. Nie wiadomo co symbolizuje ten kartusz i dlaczego został umieszczony na predelli tego ołtarza. Nie ma o nim wzmianki w żadnych historycznych dokumentach, zatem katedralny Ołtarz Trzech Króli ma swoją własną zagadkę…

Dokładnie na wprost wejścia do kaplicy, na jej południowej ścianie pomiędzy dwoma ostrołukowymi oknami, umieszczony jest duży barokowy krucyfiks. Piękna, niemal naturalnej wielkości rzeźba Jezusa wywołuje u obserwatora silne poruszenie emocjonalne. Artysta bowiem bardzo realistycznie oddał anatomiczne detale postaci: napięte mięśnie tułowia i ramion, nabrzmiałe żyły na rękach i zastygłą w cierpieniu twarz o szlachetnych rysach. Uwagę zwraca też mocno udrapowane, złote perizonium na biodrach oraz masywna, złota korona cierniowa na głowie, zza której wychodzą trzy pęki złotych promieni – symbol Trójcy Świętej lub trójwładzy Chrystusa jako Króla, Kapłana i Proroka. Widać więc, że artysta, pracując nad realistycznym przedstawieniem postaci Jezusa, skrupulatnie zaplanował także metaforyczną wymowę tej rzeźby, dlatego te złote akcenty, mocno wyróżniające się na tle monochromatycznych barw całej postaci Jezusa, z pewnością nie są przypadkowym elementem dekoracyjnym, lecz symbolizują jego boskość i nieśmiertelność.

Obydwa trójdzielne okna z pionowym kamiennym laskowaniem, wypełnione są geometrycznymi witrażami z barwnymi obwódkami i zwieńczone niewielkimi kolorowymi maswerkami. W 2015 roku oba witraże zostały poddane konserwacji w świdnickiej Pracowni Witraży Zdzisława Zubkowskiego, zaś wymalowana na jednej z witrażowych szybek śliwka wskazuje, że zleceniodawcą prac był ówczesny proboszcz Katedry, ks. Piotr Śliwka.

Zachodnią ścianę kaplicy zdobi kolorowa polichromia przedstawiająca postać z pastorałem, w stroju biskupim, która powstała w celach dekoracyjnych podczas odnawiania kaplicy w latach 60. XX wieku, raczej bez związku z wezwaniem kaplicy. Poniżej, w pobliżu wejścia do kaplicy, znajduje się najstarszy element wyposażenia kaplicy – okazałe polichromowane epitafium kanclerza księstwa świdnicko-jaworskiego Wilhelma von Oberg, zmarłego w roku 1646, co wskazuje zapewne, że miejscem jego spoczynku stała się krypta w podziemiach tej kaplicy. Niestety, podczas niedawnych prac prowadzonych w katedralnych kryptach, nie odnaleziono jego sarkofagu, ani nawet trumny, natrafiono natomiast na inny siedemnastowieczny sarkofag, należący do pułkownika piechoty Georga von Schlick, który w 1640 roku zginął na froncie wojny trzydziestoletniej. Ponadto z siedemnastowiecznych dokumentów wiadomo, że w krypcie pod Kaplicą Trzech Króli pochowano także austriackiego pułkownika kawalerii, barona von Poppingen.

Widać więc, że ostatnie pochówki w krypcie pod kaplicą nastąpiły w czasach wojny trzydziestoletniej, a zatem jeszcze przed całkowitą wymianą wyposażenia kaplicy, które nastąpiło dopiero w drugiej połowie XVII wieku. Usunięto wtedy trzy stare ołtarze, a wśród nich ołtarz poświęcony NMP, Duchowi Świętemu i Apostołom, a zastąpiono je jednym, bogato dekorowanym ołtarzem poświęconym Świętym Wyznawcom. Zapewne jednak opisany wcześniej ołtarzowy obraz, przedstawiający Pokłon Trzech Króli, najsilniej poruszał religijne uczucia wiernych, stąd przyjął się zwyczaj nazywania tej kaplicy Kaplicą Trzech Króli i tak pozostało do dziś. Być może dlatego, że Trzej Królowie, zwani też Mędrcami ze Wschodu, są postaciami biblijnymi przemawiającymi do wyobraźni i serc wiernych, łączącymi wiarę, naukę i tradycję. Bowiem w historii Królów-Mędrców i ich podążaniem za gwiazdą, wyrażona jest uniwersalna prawda o poszukiwaniu Boga, która przekracza granice kultur, epok i narodów. I choć nie znamy wszystkich szczegółów ich życia, to pozostają inspiracją dla chrześcijan na całym świecie.

𝑂𝑝𝑟𝑎𝑐𝑜𝑤𝑎𝑛𝑖𝑒 𝐿𝑢𝑐𝑦𝑛𝑎 𝑆𝑧𝑝𝑖𝑙𝑎𝑘𝑜𝑤𝑠𝑘𝑎

 

Kontakt

Świdnicka Fundacja
św. Ignacego Loyoli

Jana Pawła II nr 2-3,
58-100 Świdnica

kontakt@fundacja-swidnicka.pl
sfigloy@gmail.com