Kaplica św. Józefa

Kaplica Świętego Józefa i jej tajemnice.

Kaplica św. Józefa, zwana także kaplicą Kramarzy, należy do najbardziej zagadkowych kaplic w Katedrze, ponieważ brak jakichkolwiek źródeł historycznych i potwierdzonych informacji na temat jej dziejów. Wiadomo, że została ufundowana przez cech świdnickich kupców już pod koniec XIV wieku, gdyż pierwsza wzmianka o jednym z jej ołtarzy, poświęconym św. Feliksowi i św. Adauktowi, datowana jest na rok 1389. Kaplicę przykryto pięknym sklepieniem gwiaździstym, zaś pod nią powstała krypta, również należąca do świdnickiego cechu kramarzy.

W pierwszych wiekach w kaplicy ufundowano trzy gotyckie ołtarze, w tym dwa szafiaste. Oprócz wymienionego już ołtarza dwóch świętych męczenników, znajdował się w niej ołtarz św. Wincentego i św. Erazma, którzy podobnie jak św. Feliks i św. Adaukt zginęli śmiercią męczeńską w czasach wielkich prześladowań chrześcijan pod panowaniem Dioklecjana i Maksymiliana. Właśnie ze względu na te ołtarze, kaplica Kramarzy nazwana została kaplicą Świętych Męczenników. Natomiast trzeci ołtarz ufundowany w roku 1465 poświęcony był Matce Bożej i Apostołom.

Wszystkie trzy ołtarze zostały usunięte przez jezuitów w roku 1682 i zastąpione jednym barokowym ołtarzem architektonicznym, który zgodnie z wezwaniem kaplicy poświęcono Świętym Męczennikom. I choć nie zachowały się żadne informacje na temat ówczesnego obrazu ołtarzowego, to możemy przypuszczać, że przedstawiał Męczenników Kościoła, podobnie jak figury sześciu świętych, rozmieszczonych na trzech poziomach nastawy ołtarzowej.

Ołtarz posiada bowiem wysoką, trójkondygnacyjną nastawę. W jej najniższej części znajduje się obraz przedstawiający św. Józefa z kilkuletnim Jezusem, namalowany w 1868 roku przez nyskiego malarza Carla Axmanna (1814–1882), którym proboszcz Hugo Simon zastąpił oryginalny, XVII-wieczny obraz, zniszczony w czasach przejęcia kościoła parafialnego przez pruskie wojska. I zapewne od tamtego czasu kaplica zaczęła być nazywana kaplicą św. Józefa.

Po bokach obrazu św. Józefa, w niszach pomiędzy kolumienkami, umieszczono dwie figury świętych żołnierzy męczenników, trzymających w rękach halabardy, będące symbolem służby wojskowej. Dlatego, mimo że dostępne źródła historyczne o tym nie mówią, a rzymskich żołnierzy, którzy zginęli za wiarę chrześcijańską było wielu, to figury z pierwszej kondygnacji ołtarza najlepiej odpowiadają wizerunkom św. Romana i św. Demetriusza.

Obraz w wyższej kondygnacji przedstawia św. Jerzego walczącego ze smokiem oraz św. Krzysztofa z malutkim Jezusem. Flankują go figury dwóch świętych biskupów, którzy oddali życie w obronie chrześcijaństwa. Niewiele ich różni – obaj mają długie, gęste brody oraz biskupie stroje, pastorały i mitry, lecz jeden trzyma w ręce fragment odłamanego liścia palmowego, a drugi opiera dłoń na nieistniejącym mieczu lub innym narzędziu swojej śmierci. Zatem jest najbardziej prawdopodobne, że są to figury św. Kiliana i św. Lamberta.

Jedną z niewyjaśnionych tajemnic tego ołtarza jest – widoczna na fotografii z początków XX wieku – zaginiona gotycka figura Maryi z Dzieciątkiem, otoczona glorią ze słonecznych promieni, stojąca na półkolistym gzymsie nad pierwszą kondygnacją nastawy, która całkowicie zasłaniała obraz drugiej kondygnacji. Na temat tej rzeźby nie ma żadnej informacji – ani kiedy trafiła na ołtarz, ani kiedy z niego zniknęła. Być może pochodziła ze wspomnianego wcześniej gotyckiego ołtarza, poświęconego NMP i Apostołom. Pozostał po niej tylko kartusz z ligaturowym napisem Maria, który był umieszczony u jej stóp.

Powyżej, w zwieńczeniu ołtarza, umieszczono barokowy obraz przedstawiający aniołki w niebie i tak jak poprzednio, obrazowi towarzyszą figury dwóch świętych diakonów, którzy także zginęli za wiarę: św. Szczepana, który został ukamieniowany oraz św. Wawrzyńca z kratą, na której zginął. Nad ołtarzem góruje figura unoszącego się anioła.

Na predelli nad mensą znajduje się tajemnicza łacińska sentencja „Tantum ad Altare Dei memineri, tis hic mei” (łac. Abyście tylko przy Ołtarzu Bożym tutaj o mnie pamiętali), którą należy uznać za intencję nieznanego fundatora tego ołtarza.

Natomiast samą mensę ołtarzową osłania finezyjnie zdobione antepedium z 1706 roku, które jak wszystkie pozostałe antepedia w tej świątyni, wykonał Johann Riedel. W jego centrum, w wieńcu laurowym widnieje korona, z której wystają dwa palmowe liście.

Na przeciwległej do ołtarza ścianie umieszczono okazały obraz (2,5 m x 4 m), ukazujący piękną panoramę Świdnicy w 1695 roku, zamkniętej w potrójnym obrębie murów, zaopatrzonych w liczne wieże i bastiony. Widoczny jest też ratusz i kościół parafialny oraz kilka innych kościołów, również przybramnych. Nad miastem unosi się postać Maryi z Dzieciątkiem, do której odnosi się łaciński napis pod obrazem: „Sub tuum praesidium confugimus” (łac. Pod twoją obronę uciekamy się).

W kaplicy św. Józefa szczególną uwagę przykuwa duży XIX-wieczny witraż, formą przypominający gotycki ołtarz, w którego centrum znajduje się obraz Matki Bożej z małym Jezusem, stojącej na sierpie księżyca. Pod tym obrazem wije się wstęga z napisem „Sancta Maria ora pro nobis” (łac. Święta Maryjo módl się za nami).

W dolnej partii witraża widnieje inskrypcja, umieszczona tam podczas jego powojennej renowacji

Z OFIAR KOLEJARZY W ŚWIDNICY W 1949 R.

NAPRAWIŁ ZAKŁAD S. G. ŻELEŃSKI W KRAKOWIE

WYKONAŁ W ROKU 1872 FREIHER W WROCŁAWIU

ZNISZCZYŁA WOJNA W 1945 R.

Jednak zawarta w inskrypcji informacja o wykonaniu witraża przez Freihera jest błędna, bowiem witraż został wykonany w Instytucie Witrażowym Adolpha Seilera we Wrocławiu, wg oryginalnego obrazu „Regina Pacis” Franza Ittenbacha z Düsseldorfu.

Twórca tego witraża, Adolph Seiler (1824–1873), urodził się w okolicach Lubina na Dolnym Śląsku w rodzinie szklarzy. Mistrzem szklarskim był jego dziadek, a potem ojciec i najstarszy brat, więc rzemiosła uczył się w rodzinnym warsztacie ojca w Lubinie oraz w zakładzie szklarskim starszego brata w Zgorzelcu, gdzie uzyskał uprawnienia mistrzowskie. Jako ciekawostkę warto dodać, że jeden z jego braci – Eduard Seiler – był założycielem fabryki fortepianów w Legnicy (1846), istniejącej do końca XX wieku.

Adolph Seiler ok. roku 1846 przeniósł się do Wrocławia, gdzie rozpoczął działalność szklarską i witrażową. Kilkanaście lat później założył swój Instytut Witrażowy (1861), który szeroko zasłynął z witraży przeznaczonych do kościołów i kaplic, a także do rezydencji, kamienic i gmachów użyteczności publicznej. Materiałem, z którego w firmie wykonywano witraże i oszklenia było szkło reńskie i śląskie. Wysoki poziom artystyczny pracowni zawdzięczał współpracy z najzdolniejszymi malarzami i rysownikami, takimi jak Ferdinand Koska (1808–1862) – wrocławski malarz i rysownik, twórca kartonów do witraży czy Eduard Krieger – malarz z Berlina, który oprócz przygotowywania kartonów do witraży, również je malował. To właśnie Krieger malował witrażowe kopie pięknego obrazu ołtarzowego Franza Ittenbacha z wrocławskiego kościoła św. Michała Archanioła, a jedną z nich jest witraż znajdujący się do dziś w kaplicy św. Józefa w świdnickiej Katedrze.

Pierwowzór centralnej części tego witraża – obraz Madonny z Dzieciątkiem trzymającym gałązkę oliwną – powstał w latach 1866–1867 na zamówienie kardynała Henryka Forstera. Od razu wzbudził zachwyt mieszkańców Wrocławia i stał się ich dumą. Zachwycił też artystów, bo na podstawie tego dzieła Franza Ittenbacha powstał wkrótce miedzioryt Adama Goswina Glasera (1815–1900), zaś Adolph Seiler postanowił zrobić kopię tego obrazu w postaci witraża. Po uzyskaniu zgody autora obrazu, na przestrzeni kilku lat wykonał aż trzy witrażowe kopie. Jedna z nich, wykonana w 1873 roku, znajduje się do dzisiaj w katedralnej kaplicy św. Józefa w Świdnicy. Lecz zanim witraż trafił do Świdnicy został pokazany na światowej Wystawie Powszechnej w Wiedniu, gdzie otrzymał nagrodę. Dwa lata później ks. Hugo Simon pozyskał go dla świdnickiego kościoła farnego i stąd na witrażu figuruje data 1875.

Ten wyjątkowy witraż, tak jak kilka innych, został uszkodzony podczas wojny, dlatego w latach 1947–1947, na zlecenie ówczesnego proboszcza, ks. Stanisława Marchewki, został pieczołowicie odrestaurowany. Restauracji poddano także wszystkie pozostałe witraże, uszkodzone w podczas bombardowania w lutym 1945 roku: witraż z kaplicy MB Świdnickiej i z Chóru Mieszczańskiego, a także witraże z prezbiterium i z kaplicy św. Franciszka Ksawerego. Wszystkie te prace trwały aż dwa lata i jak napisał we wspomnieniach ks. Stanisław Marchewka „pochłonęły poważne sumy pieniędzy”. Większość kosztów konserwacji sfinansowali sami parafianie, lecz naprawę witraża z kaplicy św. Józefa sfinansowali świdniccy kolejarze, co zostało upamiętnione na inskrypcji.

Restauracji witraży podjął się słynny „Krakowski Zakład Witrażów S.G. Żeleński”. Założyciel tej krakowskiej pracowni, Stanisław Gabriel Żeleński (1873–1914), pochodził z rodziny bardzo zasłużonej dla polskiej kultury – był synem kompozytora Władysława Żeleńskiego oraz bratem Tadeusza „Boya” Żeleńskiego – pisarza, poety i tłumacza literatury francuskiej, a także Edwarda Żeleńskiego – współtwórcy kabaretu „Zielony Balonik”.  On sam był absolwentem Politechniki lwowskiej, gdzie studiował architekturę, rzeźbę i malarstwo.

W 1904 roku stworzył znaczącą pracownię witraży, która była zasypywana zleceniami. Robił witraże do projektów Józefa Mehoffera, Stanisława Wyspiańskiego i innych artystów tej miary, a jego prace były wielokrotnie nagradzane na wystawach polskich i międzynarodowych. Zginął w 1914 roku na froncie I wojny światowej, a po jego śmierci zakład poprowadziła żona Izabela z Madeyskich Żeleńska, później zaś, od roku 1929, syn Adam. W 1952 zakład został upaństwowiony, lecz przetrwał i dziś działa jako „Pracownia i Muzeum Witrażu”.

Ostatnia konserwacja pięknego, neogotyckiego witraża z kaplicy św. Józefa miała miejsce w 2016 roku. Prace konserwatorskie trwały niemal pół roku, a wykonał je znakomity witrażysta Zdzisław Zubkowski, właściciel świdnickiej Pracowni Witraży, która przez ponad pół wieku działalności uratowała lub wykonała kilkaset witrażowych dzieł sztuki.

Można je spotkać we wszystkich świdnickich kościołach, lecz te najważniejsze – zdaniem artysty – znajdują się właśnie w Katedrze, gdzie trudno byłoby znaleźć witraż, który nie został poddany pieczołowitej konserwacji lub naprawie w pracowni pana Zdzisława Zubkowskiego. Restaurował m.in. największy z witraży o powierzchni 114 m2 – nad chórem organowym, a także witraże w prezbiterium ołtarza głównego, w kaplicy Bractwa Maryjnego, w kaplicy Trzech Króli, w kaplicy św. Józefa, w kaplicy Matki Boskiej Świdnickiej oraz w zakrystii, a pozostałe „tylko” naprawiał.

Stworzył też kilka nowych: w budynkach kurii i plebanii, w kościele pw. NMP Królowej Polski na świdnickim Osiedlu Młodych, w kościele św. Andrzeja Boboli i w kościele Świętego Krzyża. Ponadto wykonywał i naprawiał charakterystyczne witraże zbudowane z sześciokątnych gomółek, w oknach świdnickiego Kościoła Pokoju.

Jego prace można też spotkać w wielu innych miastach Polski, a także poza nią – w Niemczech, Francji, Anglii, we Włoszech i na Słowacji, a nawet w Uzbekistanie i USA. Jedne z ostatnich jego dzieł można zobaczyć w nowym kościele pw. św. Brata Alberta Chmielowskiego w Świebodzicach, dla którego wykonał cykl kilkunastu witraży, a także w kościele św. Michała Archanioła we Wrocławiu.

𝑂𝑝𝑟𝑎𝑐𝑜𝑤𝑎𝑛𝑖𝑒 𝐿𝑢𝑐𝑦𝑛𝑎 𝑆𝑧𝑝𝑖𝑙𝑎𝑘𝑜𝑤𝑠𝑘𝑎

Kontakt

Świdnicka Fundacja
św. Ignacego Loyoli

Jana Pawła II nr 2-3,
58-100 Świdnica

kontakt@fundacja-swidnicka.pl
sfigloy@gmail.com