Kaplica Matki Bożej Świdnickiej

Barokowa kaplica Matki Bożej Świdnickiej

Choć Biblia i Pismo Święte mówią o Matce Bożej niewiele, to średniowieczni twórcy starali się zapełnić luki w historii życia Maryi, tworząc artystyczne wizje epizodów z jej życia. Matka Boża należy więc do postaci biblijnych przedstawianych najczęściej i w bardzo różny sposób: od scen wzniosłych i szczęśliwych, po ból i cierpienie wywołane śmiercią Syna. Postać Maryi miała szczególny status, ponieważ należąc do Świętej Rodziny pozostawała człowiekiem. Uważano ją więc za pośredniczkę i zwracano się do niej z prośbami o wstawiennictwo u Boga.

Nie inaczej było w Świdnicy, gdzie od stuleci ludzie pielgrzymowali do cudownego obrazu Domina in sole [łac. Pani w słońcu], przedstawiającym Matkę Bożą otoczoną promienistą poświatą z Dzieciątkiem w objęciach. Prosili Maryję o wstawiennictwo u Boga w swoich intencjach i wielu z nich doświadczało łask i uzdrowień.

Obraz zasłynął cudownymi uzdrowieniami już u schyłku średniowiecza, bowiem pierwsze przekazy historyczne mówiące o cudach, które dokonały się za pośrednictwem obrazu pochodzą z XV wieku. Pierwszym uzdrowionym, o którym wiadomo, był jeden ze świdnickich rajców. Wieść o cudownym obrazie szybko się rozchodziła i w całej okolicy głośno było o cudach zdarzających się dzięki wstawiennictwu Matki Boskiej ze świdnickiego obrazu, czego dowodem były również liczne wota dziękczynne ofiarowane Maryi z obrazu, które zapoczątkowały kult Matki Bożej Świdnickiej.

Jak podają źródła, tylko w jednym roku 1675, dzięki wstawiennictwu Słonecznej Pani cudownie uleczonych zostało kilkoro ludzi: umierający człowiek, dziecko któremu lekarze nie potrafili już pomóc, bardzo chory chłopiec i pewna kobieta. W 1698 roku cudownie wyzdrowiały dwie kobiety. Opieka świdnickiej Matki Bożej objęła również sam kościół parafialny, w którym obraz był wystawiony, czego przykładem było cudowne ocalenie wieży od pożaru po uderzeniu pioruna w 1705 roku. W roku 1721 ukazało się nawet niewielkie wydawnictwo poświęcone cudownemu obrazowi oraz łaskom i uzdrowieniom, jakie zawdzięczano orędownictwu Matki Bożej w Słońcu.

Obraz Matki Bożej został namalowany na sosnowej desce – temperą położoną na niezagruntowanym podłożu – i wg tradycji pochodzi prawdopodobnie z XIV wieku, gdyż najstarsza wzmianka o nim pochodzi z roku 1399. Obraz przedstawia Maryję obejmującą dłońmi maleńkiego Jezuska i przypuszczalnie był częścią średniowiecznego epitafium, co sugeruje jego niewielki rozmiar: 115 x 72 cm, umożliwiający zawieszenie na ścianie lub filarze świątyni. Jego fundatorem mógł być nieznany z nazwiska świdnicki mieszczanin. I rzeczywiście obraz od średniowiecza wisiał na filarze bocznej nawy, nad kamienną kropielnicą przy głównym wejściu do kościoła. Wisiał tam zapewne również przez cały wiek XVI, gdyż wydrapane oczy i porysowana twarz Maryi z pewnością były dziełem protestanckich obrazoburców.

W latach, gdy pieczę nad kościołem sprawowało Towarzystwo Jezusowe, cudowny obraz Matki Boskiej został przeniesiony z bocznego filara przy zachodnim wejściu do kaplicy cechu rzeźników, ufundowanej przez ten cech w 1459 roku. Przeniesienie obrazu nastąpiło w październiku 1686 roku za sprawą jednego z jezuitów, ojca Franciszka Paravicinusa, nauczyciela gimnazjum jezuickiego, który oddał się w opiekę świdnickiej Matce Bożej po tym, jak podczas opieki nad chorymi zaraził się dżumą i dzięki jej wstawiennictwu wyzdrowiał. Cudownie uleczony wyjechał na misje do Indii, lecz wcześniej, z wdzięczności dla Słonecznej Pani, kazał obraz odnowić i umieścić w oszklonej gablocie. Nastąpiło to w lipcu 1682 roku, o czym świadczyć może data wyryta ostrym narzędziem u dołu obrazu.

W początkach XVIII wieku kaplica rzeźników została przebudowana na styl barokowy i w latach 1726–1727 otrzymała piękne wyposażenie. Autorem projektu ołtarza i wystroju kaplicy był jeden z największych artystów doby baroku – jezuita Christophorus Tausch, uczeń Andrei Pozza, znanego włoskiego architekta, malarza i filozofa. Christophorus Tausch był także projektantem reprezentacyjnej sali Uniwersytetu Wrocławskiego, czyli Auli Leopoldina oraz wystroju kościoła Uniwersyteckiego.

Nastawę ołtarzową przyozdobił rzeźbami, współpracujący z Tauschem, Johann Albrecht Siegwitz, którego dziełem są również dekoracje stiukowe wspomnianej Auli Leopoldina. [W tym miejscu trzeba dodać wyjaśnienie, że w niektórych opracowaniach zamiast Siegwitz, pojawia się nazwisko Sigritz. Zamieszanie dot. autora rzeźbiarskiego wyposażenia świdnickiej kaplicy Matki Bożej, spowodował historyk Hermann Hoffmann, który błędnie odczytał zapisy w XVIII-wiecznych dokumentach, bądź błędnie zapisał nazwisko rzeźbiarza]. Johann Albrecht Siegwitz był także autorem pozostałych figur, natomiast bogate stiukowe sztukaterie przebudowanej kaplicy wykonał Johann Schatzel. Wśród twórców wystroju kaplicy trzeba wymienić także Johanna Schwiebsa, który wykonał marmurowe tabernakulum.

Obraz Matki Bożej w ołtarzu otaczają figury aniołów i putta. Putta siedzą również na gzymsach w narożach kaplicy, lecz te są pewną ciekawostką, gdyż stanowią personifikację różnych postaci. Maryję w owalnej barokowej ramie sławi trzymana przez putta złocona szarfa z napisem: Pulchra ut luna, electa ut sol [Piękna jak księżyc, wybrana jak słońce]. Ołtarz flankują dwie figury przedstawiające rodziców Maryi: św. Annę i św. Joachima, wieńczy go zaś głowa Boga Ojca i Anioł podtrzymujący glob. Na mensie ołtarza umieszczono tabernakulum ozdobione płytami z półszlachetnych kamieni oraz metalowymi, trybowanymi drzwiczkami. W narożnikach po przeciwnej stronie kaplicy stoją figury św. Agnieszki i św. Ignacego Antiocheńskiego, patrona św. Ignacego Loyoli.

Oprócz bogatego wystroju rzeźbiarskiego uwagę zwracają piękne freski na kopulastym sklepieniu kaplicy. Stworzył je praski artysta Johann Hiebel w 1709 roku. Poszczególne sceny ukazują klęski i nieszczęścia, jakie dotknęły Świdnicę w okresie wojny trzydziestoletniej: ogień i wojnę, głód i zarazę. Widać tu anioła śmierci niosącego zniszczenie i pożogę. Inny fragment ukazuje procesję błagalną do Maryi. Po przeciwnej stronie fresku widać śląskiego orła oraz panoramę Świdnicy i postać księcia Bolka II z mapą księstwa świdnickiego, powierzającego księstwo opiece Matki Bożej. Pod freskami na obrzeżach sklepienia umieszczone są fragmenty modlitwy „Pod Twoją obronę uciekamy się”  (Sub Tuum praesidium confugimus).

Na ścianie naprzeciw ołtarza znajduje się fresk przedstawiający apoteozę imienia Jezus. Obraz przedstawia małego Jezusa Emmanuela obejmującego ręką krzyż i stojącego na poprzeczce litery H w chrystogramie IHS (będącym greckim skrótem imienia Jezus), pod którym widać trzy gwoździe symbolizujące ukrzyżowanie Jezusa. Poniżej znajduje się grupa aniołów adorujących Dzieciątko Jezus oraz łaciński napis: In sole posuit tabernaculum suum [W słońcu postawił swój namiot]. Fresk ma niewątpliwy związek z jezuitami, bowiem przedstawia wszystkie symbole, z których składa się emblemat Towarzystwa Jezusowego.

Warto również zwrócić uwagę na cztery kartusze znajdujące się w narożach sklepienia, za puttami siedzącymi na gzymsach. Na emblematach umieszczono religijne symbole (arka, feniks, pelikan) oraz powiązane z nimi łacińskie inskrypcje. Na jednym z kartuszy fresk i inskrypcja uległy zatarciu.

Obaj artyści doskonale zrealizowali artystyczną wizję Christophorusa Tauscha, który opierał się na wzorach swego nauczyciela Andrei Pozza: architektura kaplicy wraz z rzeźbą i malarstwem tworzą spójną całość, tworząc wnętrze uznawane za najpiękniejsze w całej katedrze. Ponieważ zaś zarówno ołtarz, jak i wystrój wnętrza kaplicy wydają się być wykonane z marmuru, dawną kaplicę cechu rzeźników zaczęto nazywać marmurową. O tym zaś, że była poświęcona Maryi, świadczy jej imię, które znalazło się zarówno na ołtarzu, jak i na sklepieniu kaplicy, a nawet na  pierwszej z barokowych ławek. Bogato udekorowane wnętrze kaplicy odgrodzono od kościoła piękną barokową kutą kratą.

W roku 1727 ukończona kaplica „Pani w słońcu” została poświęcona. Dokonał tego wrocławski sufragan Eliasz Daniel Sommerfeld.

Po przeniesieniu obrazu do kaplicy, uzdrowienia zawdzięczane wstawiennictwu Słonecznej Pani zdarzały się nadal, rosła więc sława cudownego obrazu, który zaczął być często odwiedzany przez różne znakomitości. W pobliżu obrazu wciąż pojawiały się nowe wota dziękczynne. Lecz najbardziej znaczącym z nich była srebrna sukienka dla Maryi, przetykana szlachetnymi kamieniami i otaczająca ją gloria ze złotych promieni, ufundowane przez wdowę po staroście księstwa świdnicko – jaworskiego, hrabinę Sinzendorf z domu Kinsky.

Niestety w następnym dziesięcioleciu nadeszły wojny śląskie i prusacy zajęli świątynię na swoje potrzeby wojenne. Jezuici ukryli wtedy bezcenny obraz z obawy przed spodziewanym rabunkiem lub kolejną protestancką profanacją. Kościół powrócił do swej roli dopiero w lipcu 1773 roku i również wtedy cudowny obraz mógł powrócić do swojej kaplicy na stałe.

Sto lat później kaplica Matki Bożej Świdnickiej zyskała jeszcze jeden element dekoracyjny – kolorowy witraż. Ten pierwszy witraż, ufundowany przez proboszcza Hugona Simona w 1873 roku, a wykonany w renomowanej wrocławskiej pracowni Adalberta Rednera, poświęcony był Najświętszemu Sercu Jezusowemu. Przedstawiał postać Zbawiciela z płonącym sercem. W narożnikach były symbole czterech ewangelistów, a nad Chrystusem, Baranek Boży z flagą zwycięstwa. Niestety ta piękna figuralna kompozycja ze szkła nie zachowała się do naszych czasów i w pierwszej dekadzie XX wieku zastąpiono ją innym witrażem z pracowni Adolpha Seilera, wykonanym do projektu Josepha Langera, który do dziś zdobi okno kaplicy. Choć ten witraż jest znacznie skromniejszy od poprzedniego, to powtarzają się w nim dwa motywy z witraża Rednera: gorejące serce w górnej części okna oraz ołtarz ofiarny z Barankiem w dolnej.

Kult Słonecznej Pani przetrwał do czasów współczesnych, wznowiony po wojnie staraniem wieloletniego proboszcza, księdza Dionizego Barana. Nie uchroniło to jednak obrazu przed następną profanacją, bowiem w sierpniu 1969 roku nieznany sprawca skradł cenną suknię ze srebra, która przyodziewała Matkę Bożą od 240 lat. I jak bardzo absurdalnie by to nie zabrzmiało, to właśnie ten cyniczny akt wandalizmu umożliwił rzeczywiste poznanie obrazu. Przed kradzieżą trudno było ocenić zarówno czas powstania obrazu, jak i jego stan, ponieważ niemal w całości zakryty był trybowaną sukienką ze srebrnej blachy, a na dodatek umieszczony w oszklonej gablocie.

Pozbawiony sukienki obraz został oddany do pracowni konserwatorskiej, gdzie ujawniono wiele uszkodzeń i przetarć warstw malarskich obrazu, powstałych nie tylko w wyniku protestanckich profanacji, czy na skutek brutalnego odrywania srebrnej sukienki i promienistej złotej aureoli, lecz spowodowanych także wcześniejszymi niefachowymi konserwacjami.

Obraz uroczyście powrócił do kościoła 15 listopada 1970 roku, uświetniając uroczystości z okazji 25-lecia powrotu świdnickiej parafii do Polski.

Został umieszczony w tej samej ołtarzowej gablocie, lecz już bez XVIII-wiecznej srebrnej sukienki, szczelnie zasłaniającej malowidło. Wierni po raz pierwszy ujrzeli prawdziwy obraz Matki Bożej Świdnickiej, z puklami długich jasnych włosów wypływających spod wczesnogotyckiej, otwartej złotej korony. Maryja, odziana w niebieski płaszcz przykrywający ciemnoczerwoną suknię, stoi na cienkim rąbku księżyca, którego końce wystają spod fałd sukni, a całą jej postać otacza promienista, słoneczna poświata. Dłonie Matki Bożej podtrzymują Jezuska, zupełnie nagiego i bez korony, który bawi się jej palcem. Głowy obojga otaczają aureole. Bladoczerwone tło obrazu przypomina niebo podczas zachodu słońca, tylko pod stopami Maryi tło jest ciemne – brunatno-zielone, co być może wyobraża ziemię.

Pod górną krawędzią obrazu ostał się fragment roślinnego obramowania, którego pozostałą część obcięto podczas nadawania obrazowi owalnego kształtu i właśnie ten szczegół podał w wątpliwość czas powstania obrazu, który obecnie jest określany na połowę XV wieku.

W maju 2000 roku kardynał Henryk Gulbinowicz, na prośbę księdza Jana Bagińskiego, ustanowił Sanktuarium Matki Bożej Świdnickiej Uzdrowienia Chorych, a w 2004 roku świdnicki kościół parafialny podniesiono do godności Katedry. Kilkanaście lat później zapadła decyzja o ukoronowaniu obrazu i ufundowaniu nowej sukienki dla Maryi i Dzieciątka. Ich wykonania podjął się złotnik i bursztynnik Mariusz Drapikowski. Nowa sukienka powstała w gdańskiej pracowni artysty.

Korony zostały wykonane ze srebra pokrytego warstwą złota i ozdobione szlachetnymi kamieniami pochodzącymi z ofiar wiernych. Natomiast głównymi materiałami użytymi w sukience są kamienie ozdobne: niebieski jaspis cesarski oraz naturalny czerwony koral. W dolnej części szaty Maryi umieszczone zostały fragmenty skały z groty Michała Archanioła z Monte Sant Angelo we Włoszech, mające własności uzdrowicielskie. Szczególnym kamieniem ofiarowanym przez samego artystę jest meteoryt księżycowy (posiadający certyfikat autentyczności)*, wkomponowany w rożek półksiężyca u stóp Matki Bożej.

Nowe korony i srebrna sukienka ozdobiona szlachetnymi kamieniami, zostały poświęcone przez papieża Franciszka na Jasnej Górze w dniu 28 lipca 2016 roku, podczas jego pielgrzymki na Światowe Dni Młodzieży. Natomiast uroczysta koronacja wizerunku Matki Bożej Świdnickiej odbyła się rok później, 13 maja 2017 roku podczas uroczystej Mszy Świętej pod przewodnictwem legata papieża Franciszka, kardynała Zenona Grocholewskiego, z udziałem dziewięciu biskupów, ponad stu kapłanów i 2 500 wiernych.

Z okazji koronacji obrazu Matki Bożej Świdnickiej Uzdrowienia Chorych, Poczta Polska wydała specjalną kartkę okolicznościową oraz znaczek pocztowy. Również w maju 2017 samorząd miasta wydał monetę o nominale 7 denarów świdnickich, z wizerunkiem Jana Pawła II na awersie oraz Katedry świdnickiej na rewersie, upamiętniając w ten sposób zarówno 5. rocznicę ustanowienia św. Jana Pawła II patronem Świdnicy, jak i przyznany Katedrze, rozporządzeniem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 15 marca 2017 roku, status Pomnika Historii. Tak więc koronacja cudownego obrazu Matki Bożej stała się także symbolicznym ukoronowaniem innych ważnych wydarzeń związanych z Katedrą.

Zamykając krótką historię tego niezwykłego obrazu i jego kultu, trzeba jeszcze dodać, że w podziemiach dawnej kaplicy Rzeźników, podobnie jak w przypadku pozostałych kaplic, znajdowała się krypta grobowa. Do czasów kontrreformacji chowano w niej członków cechu. Jednak ze względu na to, że rzeźnicy świdniccy pozostali protestantami, jezuici po przejęciu kościoła zabronili im pochówków w krypcie znajdującej się pod tą kaplicą.

Kaplica Matki Bożej Świdnickiej jest przede wszystkim miejscem kultu i modlitwy. Katedra od średniowiecza była ważnym ośrodkiem religijnym, zaś dzięki cudownemu obrazowi stała się miejscem pielgrzymek, które przyciągały wiernych zarówno z okolic miasta jak i z dalszych części ówczesnego Księstwa Świdnickiego. Przez wieki pełniła więc rolę duchowego centrum dla lokalnej społeczności oraz pielgrzymów z różnych zakątków Śląska.

Lecz znaczenie religijne kaplicy Matki Bożej Świdnickiej jest zakorzenione nie tylko w jej kilkusetletniej historii, ale także w jej roli współczesnej, gdyż dzięki cudownemu obrazowi kaplica jest miejscem, które nadal pełni swoją duchową misję, przyciągając wiernych oraz inspirując do refleksji i modlitwy.

𝑂𝑝𝑟𝑎𝑐𝑜𝑤𝑎𝑛𝑖𝑒 𝐿𝑢𝑐𝑦𝑛𝑎 𝑆𝑧𝑝𝑖𝑙𝑎𝑘𝑜𝑤𝑠𝑘𝑎

__________________________________________

  • Jest to odłamek księżycowej skały o symbolu NWA 10203, która została oderwana od Księżyca przez uderzenie meteorytu i spadła na Ziemię. Meteoryt został znaleziony w 2015 roku w północno-zachodniej Afryce (NWA = Northwest Africa), a dokładniej na Saharze na terenie Maroko. Na całym świecie istnieje około 40 kg meteorytów księżycowych, a w tym rejonie Afryki odnaleziono ich tylko 3,3 kg.

Kontakt

Świdnicka Fundacja
św. Ignacego Loyoli

Jana Pawła II nr 2-3,
58-100 Świdnica

kontakt@fundacja-swidnicka.pl
sfigloy@gmail.com