Dzieje biblioteki świdnickich jezuitów
Zakonnicy z Towarzystwa Jezusowego pojawili się na Śląsku już w czasach wojny trzydziestoletniej z woli katolickiego cesarza Ferdynanda II Habsburga, który przy pomocy jezuitów przystąpił do rekatolizacji Śląska. Najpierw pojawili się w Nysie, a później także w Świdnicy.
Do Nysy – stolicy należącego do biskupów wrocławskich księstwa nyskiego – jezuici przybyli już w 1622 roku, staraniem ówczesnego biskupa wrocławskiego, Karola I Habsburga i dwa lata później powstało pierwsze na Śląsku kolegium jezuickie.
Kolejnym miastem, do którego trafili rozkazem cesarza Ferdynanda II, była Świdnica, gdzie w początkach wojny trzydziestoletniej prawie cała ludność była wyznania ewangelickiego. Lecz w styczniu 1629 roku, gdy cesarskie wojska wkroczyły do miasta, kościół parafialny powrócił do katolików, a nabożeństwa odprawiali dwaj ojcowie jezuici sprowadzeni w tym celu z Nysy.
W Świdnicy – podobnie jak w Nysie – oprócz działalności duszpasterskiej jezuici niemal od razu rozpoczęli działalność edukacyjną. W 1635 roku mieli już tutaj swoją rezydencję i szkołę, a w roku 1652 – po uzyskaniu zaplecza ekonomicznego w postaci majątku w Śmiałowicach – ich placówka została podniesiona do rangi kolegium z pełnym, sześcioletnim kursem nauczania. Bowiem posiadanie majątku przynoszącego określone dochody umożliwiało zachowanie podstawowej zasady bezpłatności kształcenia, bardzo istotnej w zestawieniu z zasadą przyjmowania uczniów bez względu na ich pochodzenie społeczne i wyznanie. Obok kolegium funkcjonowało też gimnazjum. W latach późniejszych program kolegium został wzbogacony o trzyletni kurs filozofii, obejmujący również arytmetykę, co nadawało mu rangę szkoły wyższej.
W roku 1662 jezuici oficjalnie przejęli od wrocławskich klarysek świdnicki kościół parafialny i przez blisko 70 lat przebudowywali go w stylu baroku, a tuż obok kościoła wybudowali gmach kolegium jezuickiego, szkołę oraz konwikt (internat).
We Wrocławiu, Kłodzku, Nysie, Świdnicy i wszędzie tam, gdzie pojawili się jezuici, powstawały szkoły, a wraz z nimi księgozbiory, stanowiące podstawę właściwej edukacji młodzieży, do czego niezbędna była odpowiednia i najnowsza lektura. Biblioteka była ozdobą każdego kolegium, a dobrze urządzone i bogato wyposażone zbiory biblioteczne dumą zakonników i studentów, gdyż niewiele bibliotek mogło się równać z jezuickimi. Jezuici wyznawali bowiem zasadę głoszoną przez św. Piotra Kanizjusza – jednego z doktorów Kościoła: „Raczej niech kolegium będzie bez własnego kościoła, aniżeli bez własnej biblioteki”.
Już Ignacy Loyola w dobrze i bogato wyposażonych zbiorach widział najważniejsze narzędzie służące wypełnieniu zadania stojącego przed jego zakonem. Biblioteka zawsze więc była jednym z najbardziej reprezentacyjnych pomieszczeń w kolegium, dlatego wiele uwagi poświęcano także jej wystrojowi i umeblowaniu. Zaś w centrum zainteresowania władz zakonu znajdowała się sprawa wzbogacania księgozbioru, a sam generał zakonu wyznaczał poszczególnym kolegiom kwoty jakie miały być wyasygnowane na powiększanie zasobów bibliotecznych.
Pierwsze, najniezbędniejsze księgi przywiezione zostały przez ojców przybyłych z Nysy. W latach późniejszych książki były głównie kupowane oraz przekazywane w darze lub zapisywane w testamencie. I choć wartość tych darowizn i zapisów niejednokrotnie była bardzo duża, to darowane księgi nie zawsze wzbogacały biblioteczne zbiory, zdarzały się bowiem książki nieprzydatne w pracy kolegium lub wręcz niepożądane, które zamiast na półkę trafiały pod klucz.
Księgi początkowo przechowywano w budynku kościoła parafialnego oraz w miejscach zamieszkania zakonników lub w budynku mieszczącym szkołę. Pomieszczenie biblioteczne z prawdziwego zdarzenia powstało dopiero po wzniesieniu kolegium, budowanego w latach 1664–1667.
Biblioteka znalazła się na pierwszym piętrze nowego budynku, w dużej sali o powierzchni 15 m x 5 m, stając się ozdobą kolegium. Jak była urządzona możemy sobie tylko wyobrazić, oglądając wnętrza innych przyklasztornych bibliotek z okresu baroku, których zasoby zachowały się do czasów obecnych. Z całą pewnością jej okna i drzwi były odpowiednio zabezpieczone, bo trzeba pamiętać, że książki miały wtedy dużą wartość, również materialną. Ściany zaś pokrywała drewniana boazeria, żeby nie narażać książek na wilgoć. We wnętrzu urządzonym z całym przepychem baroku, znajdowały się piękne szafy biblioteczne, pulpity i stoły do czytania książek oraz przybory do sporządzania notatek. Trudno sobie również wyobrazić, żeby w bibliotece należącej do kolegium jezuitów – zakonu misjonarzy – zabrakło choćby jednego globusa.
Ponieważ wiadomo, że ok. 1730 roku refektarz na parterze budynku kolegium został ozdobiony polichromiami autorstwa brneńskiego malarza Johanna Georga Etgensa, to można chyba uznać za pewnik, że freski tego artysty ozdobiły także pomieszczenie biblioteki, znajdujące się na piętrze nad refektarzem. A że freskom zazwyczaj towarzyszyły stiukowe sztukaterie, np. w postaci ram wokół fresków, to zapewne tak było również zarówno w przypadku refektarza, jak i biblioteki.
Dla jezuitów starannie gromadzone zbiory biblioteczne były istotnym warunkiem skutecznego nauczania, stąd też księgozbiór jezuickiego kolegium był bogaty zarówno pod względem ilości zgromadzonych dzieł, jak i ich treści. Lecz te cenne zbiory biblioteczne, które z założenia miały służyć i ojcom i studentom, nie były ogólnodostępne. Pozwolenia na osobiste korzystanie z księgozbioru udzielał zakonnikom rektor kolegium. Dbał też, by bez specjalnego zezwolenia nie czytano dzieł niestosownych lub ksiąg zakazanych (umieszczonych na indeksie), oraz troszczył się aby przy wspólnych posiłkach czytano odpowiednią lekturę.
Jednak na co dzień bezpośredni nadzór nad księgami pełnił wyznaczony przez rektora bibliotekarz, który katalogował zbiory i dbał o ich stan. Dbał również o to, by niepożądane lektury nie trafiły w ręce uczniów.
Pokoje ojców jezuitów także wyposażone były w szafy z książkami. Były to książki specjalistyczne, dostosowane do pełnionej funkcji lub do specjalności nauczycielskiej mieszkańca danego pokoju, a ich wykaz znajdował się pod opieką bibliotekarza.
Natomiast modlitewniki, mszały, rytuały i rubrycele tworzyły tzw. księgozbiór kościelny. Księgi te, opatrzone napisem: „Ecclesia Parochialis SS. Stanislai et Wenceslai”, przechowywano w zakrystii kościoła.
Obowiązki bibliotekarza określał szczegółowy regulamin, który ustalał też obowiązujący porządek zbiorów bibliotecznych. Każda z książek miała więc sygnaturę przyporządkowującą ją do odpowiedniego działu:
A – Scripturistae (Pisma święte)
B – Commentarii (Komentarze)
C – Contionatores (Kaznodzieje)
D – Theologi (Teologowie)
E – Ascetici (Asceci)
F – Controversistae (Polemicy)
G – Jus Canonicum (Prawo kanoniczne)
H – Jus Profanum (Prawo świeckie)
I – Historiae Sacrae (Historia święta)
K – Historici Profani (Historycy świeccy)
L – Politici (Politycy)
M – Philosophi Sacri (Filozofowie religijni)
N – Philosophi Profani (Filozofowie świeccy)
O – Medici, astrologi et similes (Lekarze, astrologowie i podobni)
P – Oratores (Mówcy)
Q – Rhetores (Retorzy)
R – Poetae (Poeci)
S – Grammatici (Gramatycy)
T – Res Societatis (Sprawy Towarzystwa)
V – Varia (Różne)
Ten katalog rzeczowy najlepiej obrazuje zasoby świdnickiego księgozbioru oraz zakres zainteresowań jezuitów. Wiele z tych sygnatur przetrwało na grzbietach ksiąg do dziś.
Niestety na stan. biblioteki fatalnie wpływało kilkakrotne przymusowe opuszczanie przez zakonników kościoła i miasta. Już trzy lata po przybyciu do Świdnicy musieli stąd uchodzić przed niebezpieczeństwem grożącym im ze strony protestantów. Gdy wrócili w 1635 roku, to wśród przedmiotów, które powierzyli opiece rady miejskiej, odnaleźli zaledwie kilka z pozostawionych książek. Kolejne wielkie straty w bibliotecznych zbiorach powstały w latach 1642–1644, gdy jezuici zostali wydaleni ze Świdnicy przez Szwedów. Po powrocie w kolegium zastali pustki, a wokół wielki bałagan.
Wojny śląskie, zakończone utratą Śląska przez Austrię, nie tylko przyniosły wiele zniszczeń i zahamowały rozwój świdnickich placówek szkolnych, lecz zmieniły również uprzywilejowaną dotychczas sytuację kościołów i zakonów katolickich na Śląsku. Ziemia świdnicka została zagarnięta przez Prusy, i mimo że szkolnictwo miało pozostać nietykalne, to ograniczenia i obciążenia nałożone na zakon mocno utrudniały jezuitom działalność, zarówno religijną, jak i edukacyjną, a także gospodarczą, stanowiącą podstawę dla dwóch poprzednich. Zakonników podejrzanych o współpracę z Austrią osadzano w więzieniach, zaś wszystkie jezuickie placówki obciążano wysokimi podatkami, kontrybucjami wojennymi i karami pieniężnymi, które naruszały ekonomiczne podstawy bytu śląskich kolegiów.
Swobodę funkcjonowania zakonu ograniczał też, stopniowo zacieśniany, zakaz kontaktów zagranicznych, którego aktem finalnym było utworzenie w styczniu 1755 roku śląskiej prowincji jezuitów.
Trudna sytuacja jezuitów na Śląsku nie osłabiła jednak ich działań, nie tylko na polu duszpasterskim, lecz przede wszystkim na polu oświatowym. Wbrew wszelkim przeciwnościom starali się utrzymać wysoki poziom nauczania w swoich kolegiach.
Jednak już w niedalekiej przyszłości wielkie spustoszenie w wyposażeniu kolegium i biblioteki spowodowała wojna siedmioletnia, a zwłaszcza lata 1758–1763. W czerwcu 1758 roku, z powodu wkroczenia wojsk pruskich do Świdnicy, jezuici ponownie zostali zmuszeni do opuszczenia miasta, a pół roku później – w grudniu – musieli oddać wojskom pruskim w użytkowanie obydwa świdnickie budynki: i kościół parafialny, i kolegium, które zostały przekształcone w magazyny zboża gromadzonego na potrzeby wojska.
Utraciwszy kościół, w celu odprawiania mszy zakonnicy urządzili prowizoryczną kaplicę w dawnej sali jadalnej kolegium. Na jej ołtarzu stanęła gotycka figura Matki Boskiej w Słońcu, która niestety nie dotrwała do obecnych czasów. Zaginęła prawdopodobnie w pierwszej połowie XX wieku, gdyż widoczna jest jeszcze na zdjęciu z ok. 1930 roku, przedstawiającym ołtarz w kaplicy św. Józefa.
Aby zaś nie odbierać młodzieży możliwości kontynuowania nauki, ojciec Franciscus Vulter – ówczesny rektor kolegium, a zarazem proboszcz świdnickiej parafii – podjął decyzję o przeniesieniu siedziby kolegium do Śmiałowic. Tak więc przestronny śmiałowicki dwór, który do tej pory był letnim domem wypoczynkowym ojców jezuitów, na kilka kolejnych lat stał się siedzibą całego kolegium: i nauczycieli, i uczniów. Zapewne dzięki tej decyzji uratowała się pewna część zbiorów bibliotecznych o charakterze duszpastersko-szkolnym, które zakonnicy zabrali ze sobą, mając na uwadze kontynuację nauczania.
Lecz choć wojna zakończyła się w lutym 1763, to z powodu znacznej dewastacji budynku kolegium i zniszczenia jego wyposażenia, nauczyciele i uczniowie mogli powrócić do swojej świdnickiej siedziby dopiero w listopadzie tego roku. Nie oznaczało to jednak wcale powrotu do dawnych porządków, gdyż po zakończeniu tej ostatniej z wojen śląskich, nic już nie było takie jak przedtem. Bowiem z chwilą przypieczętowanego przejścia Śląska we władanie Prus, rozpoczęły się reformy w całym szkolnictwie śląskim, a dla śląskich jezuitów zaczęły się czasy niełatwe i niewesołe, których dopełnieniem była kasata zakonu oraz likwidacja placówek jezuickich, ogłoszona w sierpniu 1773 roku przez papieża Klemensa XIV.
Po zakończeniu wojny, przez dziesięć długich lat zakonnicy usuwali szkody wojenne w kolegium i w świątyni oraz pozostałości po pobycie wojsk. I choć zdołali naprawić dachy oraz uporządkować ołtarze, to zdewastowany kościół powrócił do swej funkcji dopiero w lipcu 1773 roku. Niestety czas jaki pozostał do rozwiązania zakonu był zbyt krótki na usunięcie wszystkich zniszczeń i przywrócenia kościołowi dawnej świetności.
Likwidacja Towarzystwa Jezusowego po 233 latach jego istnienia i działalności edukacyjnej, stała się również poważnym zagrożeniem dla systemu szkolnictwa w całej Europie, gdyż jej efektem było zamknięcie kilkuset kolegiów i seminariów oraz wykluczenie ogromnej rzeszy jezuickich pedagogów. Z tego więc powodu, na terenie Prus doszło do niej dopiero kilka lat później. Król pruski Fryderyk II nie zgodził się bowiem na ogłoszenie w swym kraju papieskiego dokumentu o kasacie zakonu – w myśl zasady prawa kanonicznego, że ustawa nieogłoszona nie obowiązuje. Doceniał użyteczność zakonników jako nauczycieli, a znane z wysokiego poziomu nauczania i wychowania jezuickie gimnazja oraz pozostający w ich rękach wrocławski Uniwersytet Leopolda, traktował jako kuźnię przyszłych kadr. Dlatego jezuici w Prusach mogli kontynuować swoją działalność nieco dłużej, niż w państwach, gdzie papieską decyzję ogłoszono natychmiast. Jednak gdy kasata zakonu jezuitów w końcu weszła w życie, to wkrótce potem nastąpiła całkowita sekularyzacja szkolnictwa, które odtąd podlegało władzom Prus. (Na ziemiach polskich po kasacie jezuitów powstała Komisja Edukacji Narodowej, która przejęła sukcesję po zakonie i koordynowała polskie szkolnictwo.) Kasata położyła również kres prawie wszystkim jezuickim bibliotekom i księgozbiorom.
Rozwiązanie Towarzystwa Jezusowego w Świdnicy nastąpiło 12 lutego 1776 roku i była to zarazem data likwidacji kolegium. Kilka miesięcy później, w lipcu tego samego roku, zamknięto jezuickie gimnazjum, seminarium zaś przeniesiono ze Świdnicy do Głogowa, a wraz z nim wszystkie meble i dużą część świdnickiego księgozbioru. Od tamtego czasu los tych ksiąg pozostaje nieznany, gdyż nie ma ich ani w Głogowie, ani w żadnym innym księgozbiorze. Dzieła pozostawione w Świdnicy znalazły się pod opieką proboszcza świdnickiego kościoła parafialnego, którym nadal był ostatni rektor kolegium. Natomiast wszyscy ojcowie zakonni stali się księżmi diecezjalnymi podlegającymi władzy biskupa wrocławskiego.
Po rozwiązaniu zakonu należące do niego budynki, a więc kościół, kolegium, seminarium i konwikt, rozporządzeniem rządu pruskiego z sierpnia 1800 roku, przeszły na własność miasta. W latach 1807–1808, podczas oblężenia miasta przez wojska napoleońskie, kościół pw. św. Stanisława i św. Wacława oddano w użytkowanie ewangelikom, nie wiadomo jednak, gdzie wtedy znajdowały się księgi z jezuickiej biblioteki i czy nie doznały uszczerbku. Na dalszych losach biblioteki miał zaważyć pruski edykt sekularyzacyjny z 1810 roku, na którego mocy wszystkie księgozbiory, należące do 91 rozwiązanych klasztorów i fundacji religijnych, miały przejść na własność państwa i zasilić zbiory wrocławskiej biblioteki uniwersyteckiej. Jednakże akcja przejmowania księgozbiorów z jakiegoś nieznanego powodu nie dotarła do Świdnicy, zatem pojezuicki księgozbiór pozostał na miejscu. Musiał jednak opuścić dotychczasowe pomieszczenie w budynku kolegium i został złożony w kącie kościoła parafialnego, gdzie przeleżał bez opieki aż do roku 1866.
Towarzystwo Jezusowe wznowiło działalność po 41 latach od ogłoszenia kasaty. Zostało przywrócone do istnienia przez papieża Piusa VII w sierpniu 1814 roku i szybko zaczęło odzyskiwać wpływy, lecz nigdy nie osiągnęło już tak silnej pozycji, jaką miało przed rozwiązaniem.
Jednakże do Świdnicy jezuici powrócili dopiero pół wieku później, w 1867 roku, staraniem księdza Hugona Simona, ówczesnego proboszcza świdnickiej parafii. Sprowadzeni jezuici pochodzili z należącego do prowincji krakowskiej Górnego Śląska, znali więc język polski i mogli głosić kazania dla stacjonujących w Świdnicy żołnierzy narodowości polskiej. Ksiądz Hugo Simon, ówczesny proboszcz świdnickiej parafii, przekazał im kościół pw. Michała Archanioła (obecnie pw. Świętego Krzyża) przy ul. Westerplatte oraz przyległy budynek komandorii Krzyżowców z Czerwoną Gwiazdą, które tym celu odkupił od miasta za 10 tysięcy talarów. Do ich nowej rezydencji trafiły również książki ze starej biblioteki jezuickiej.
Niestety, rozwojowi przywróconej placówki zakonnej przeszkodził niemiecki kulturkampf i po upływie zaledwie kilku lat, w 1873 roku jezuici ponownie zostali ze Świdnicy usunięci, tym razem ostatecznie, a księgi znów powróciły pod opiekę proboszcza kościoła parafialnego, najpierw ks. Hugona Simona, a potem jego następców. Jezuicki księgozbiór został wtedy ulokowany na Chórze Mieszczańskim, co widać na starych zdjęciach z początku XX wieku.
Druga wojna światowa i wczesne lata powojenne nie wyrządziły, na szczęście, większych szkód ani kościołowi, ani księgom, rozrzuconym po różnych miejscach: część nadal znajdowała się na Chórze Mieszczańskim, inna część na chórze kościelnym, a jeszcze inna w szafach stojących na korytarzach drugiego piętra plebanii, by w końcu, po latach tułaczki, znaleźć się w niewielkim schludnym pomieszczeniu za solidnymi drzwiami, gdzie pozostaje do dziś.
Tę drugą stałą siedzibę jezuicki księgozbiór otrzymał dokładnie trzy wieki po pierwszej, decyzją ówczesnego proboszcza ks. Dionizego Barana, który w roku 1966 umieścił go w niewielkim gotyckim pomieszczeniu, pomiędzy dwiema kaplicami w północnej nawie kościoła. Jednak wtedy po najcenniejsze zasoby świdnickiej biblioteki zaczęły sięgać inne biblioteki i archiwa. I tak np. w latach 1975–1979 zubożono ten księgozbiór o 43 najstarsze dzieła – rękopisy i inkunabuły – przekazane do Biblioteki Kapitulnej we Wrocławiu, gdzie już wcześniej trafiło 12 unikatowych dzieł ze świdnickiego księgozbioru. W zbiorach biblioteki jezuickiej pozostało wtedy już tylko 1847 ksiąg, lecz dwadzieścia lat później ilość książek zmniejszyła się ponownie na skutek kradzieży.
Bo jak się po latach okazało, pomieszczenie przeznaczone na bibliotekę również nie było dla książek bezpiecznie, bowiem gwałtowne ulewy w lipcu 1997 roku uszkodziły dach i doprowadziły do zalania księgozbioru. Na czas remontu zalanego pomieszczenia książki musiały ponownie trafić na Chór Mieszczański i ta operacja dwukierunkowych przenosin kosztowała bibliotekę utratę wielu dzieł, które nieuczciwi „pomocnicy” niepostrzeżenie wynieśli z kościoła.
Natomiast rzeczywistego wsparcia w ratowaniu zalanych zabytkowych ksiąg udzielił Konsulat Generalny RFN we Wrocławiu, który zorganizował i sfinansował ich osuszanie i odgrzybianie.
Zachowany do naszych czasów zbiór książek pochodzących z jezuickiej biblioteki zakonnej, zawiera mniej niż połowę pierwotnego księgozbioru, gdyż biblioteki w kolegiach jezuickich liczyły przeciętnie od 5000 do 7000 ksiąg. Jednak burzliwe losy świdnickiego kolegium na przestrzeni ostatnich 250 lat, kolejne wojny i zmienne losy zakonu, odbiły się również na zasobach biblioteki. Do czasów powojennych dotrwało około 2000 dzieł, obecnie zaś jest ich niewiele ponad 1800, gdyż pozostałe, jak już wiemy, przejęły inne archiwa, w tym najwięcej Biblioteka Kapitulna oraz Archiwum Archidiecezjalne we Wrocławiu. Ponadto kilka cennych książek z tego księgozbioru, w bliżej nieokreślonych okolicznościach trafiło do świdnickiego Muzeum Kupiectwa.
Wiadomo, że w zbiorach biblioteki jezuickiej znajdują się nie tylko księgi z różnych dziedzin nauki i literatury, lecz również wydane w różnych językach. Najwięcej, bo blisko 1800 dzieł, wydano w języku łacińskim, pozostałe zaś są w języku francuskim, greckim, włoskim, czeskim, niemieckim oraz hebrajskim. Spotkać tu też można książki dwujęzyczne. Niestety, nie zachowały się w niej dzieła w języku polskim, a jedynie tzw. polonika, czyli utwory napisane po łacinie, lecz przez polskich autorów. Takich ksiąg łącznie jest 38. Zgromadzone tu księgi pochodziły z wydawnictw rozsianych po całej Europie: z Kolonii, Moguncji, Antwerpii, Wiednia, Augsburga, Lyonu, Wenecji, Frankfurtu, Bazylei, a także z pobliskiego Wrocławia oraz Pragi i Ołomuńca. Natomiast mniejsze druki pochodziły najczęściej z jezuickich warsztatów drukarskich: wrocławskich, nyskich i praskich, lub z warsztatów lokalnych: kłodzkich i świdnickich.
Ks. Zdzisław Lec w opracowaniu „Biblioteka Kolegium oo. jezuitów w Świdnicy Śląskiej w latach 1629–1776” (wyd. 1987), wylicza, że ocalały księgozbiór jezuitów zawierał po wojnie 22 rękopisy z XVII i XVIII wieku, lecz w bibliotece świdnickiej pozostały jedynie 3. Jeden z rękopisów został napisany na pergaminie, pozostałe na papierze. Jednak podana liczba dotyczy tylko rękopisów przechowywanych w bibliotece na terenie Katedry pw. św. Stanisława i św. Wacława w Świdnicy oraz w Archiwum Archidiecezjalnym we Wrocławiu. Inne dzieła, znane ze spisów przedwojennych, zostały rozproszone. Wiele z nich już w latach międzywojennych trafiło do wrocławskiej Biblioteki Kapitulnej, a niektóre znalazły się również w posiadaniu osób prywatnych.
Jednym z najcenniejszych rękopisów, przechowywanych w dawnej bibliotece jezuickiej, jest spis członków świdnickiego bractwa Bożego Ciała – zrzeszenia religijnego założonego w XVII wieku przez rektora tutejszego kolegium jezuickiego Wenzla Hartmanna.
Księga bractwa oprawiona jest w czerwony aksamit, a na okładkach nosi ślady po dawnych okuciach i narożnikach ze srebra, które niestety nie zachowały się do naszych czasów.
Na stronicach księgi znajdują się piękne miniatury wykonane akwarelą, przedstawiające herby rodów szlacheckich, których członkowie wstąpili do świdnickiego bractwa. Są wśród nich herby panującej w Austrii rodziny von Habsburg, herby szlachty katolickiej, opatów z Krzeszowa i Lubiąża, a także spora liczba nazwisk świdnickiego mieszczaństwa oraz członków tutejszej rady miejskiej i magistratu.
Nazwiska rodów wywodzących się z Czech, Węgier, czy Austrii wskazują, że wpływy świdnickiego bractwa Bożego Ciała, sięgały daleko poza Świdnicę, a nawet daleko poza granice całej prowincji śląskiej.
Cechą charakterystyczną tej niezwykłej biblioteki pojezuickiej jest wiek księgozbioru, bowiem za wyjątkiem rękopisów, wszystkie pozostałe księgi to starodruki. Mianem tym określa się wszelkie publikacje, które zostały wydrukowane od ok. 1450 roku do końca 1800 roku, a więc od czasu gdy Jan Gutenberg po raz pierwszy użył ruchomej czcionki i prasy drukarskiej, aż do wynalezienia maszyny do produkcji papieru, kończącej epokę ręcznego wytwarzania tzw. papieru czerpanego.
Wśród świdnickich starodruków znajdują się też druki najwcześniejsze, a przez to najcenniejsze – XV-wieczne inkunabuły, dzieła epoki gotyku, prezentujące wysoki poziom edytorski i introligatorski. Do roku 1975 biblioteka jezuicka posiadała aż 51 piętnastowiecznych inkunabułów, z czego obecnie w zbiorach świdnickich pozostaje tylko 8. Najstarszym inkunabułem przechowywanym w bibliotece świdnickiej jest dzieło teologiczne autorstwa św. Antonina z Florencji, wydane w Kolonii w 1470 roku. Ciekawy jest także, wydany w 1489 roku w Strassburgu, inkunabuł „Gesta Romanorum” traktujący o historii starożytnej. Pozostałe dzieła pochodzą z lat 1488–1499. Wszystkie inkunabuły zostały napisane w języku łacińskim i wszystkie oprawiono w drewniane okładziny obciągnięte brązową wytłaczaną skórą. Ponadto wiele z nich posiada klamry do zamykania księgi.
Ks. Zdzisław Lec w trakcie swoich badań w 1987 roku ustalił, że oprócz wymienionych rękopisów oraz inkunabułów, w zbiorach świdnickich znajduje się też duża ilość starodruków z XVI–XVIII wieku. Tych najstarszych, XVI-wiecznych, jest 176, a wszystkie wyróżnia staranna oprawa, podobna do wcześniejszych inkunabułów, w drewniane okładziny oraz brązową lub białą skórę, z bogatymi tłoczeniami o różnorodnych motywach.
Podobne oprawy posiadają również książki późniejsze, lecz nie było to już obowiązującą regułą, gdyż zdarzają się woluminy oprawione inaczej, np. w tekturę i pergamin. Druków tych jest 1670, a zatem razem z inkunabułami i starodrukami z XVI wieku, świdnicka biblioteka liczyła 1907 woluminów, co stawia ją w rzędzie największych śląskich bibliotek klasztornych i parafialnych. Większa od świdnickiej była jedynie biblioteka parafialna w biskupiej Nysie, oraz biblioteka należąca do biskupa Karola Franciszka Neandera.
Czasy, przybycia jezuitów do Świdnicy nie sprzyjały ani rozwojowi zakonu, ani ich bibliotek, a jednak, mimo klęsk i przeciwności, zakonnicy zdołali zgromadzić pokaźny księgozbiór, który umożliwiał im realizację celów, w jakich tu przybyli: pracy duszpasterskiej, edukacyjnej i misyjnej. Ich misją było bowiem przywrócenie katolicyzmu w społeczeństwie, które niemal całkowicie uległo reformacji, oraz edukacja i wychowanie młodzieży w duchu katolickim. Bez starannie dobranego księgozbioru nie udałoby się im tego zrealizować.
Dlatego obok dzieł z zakresu teologii, filozofii i prawa kościelnego, świdnicki księgozbiór zawiera wiele książek z dziedziny, historii, medycyny, astrologii i astronomii, oraz matematyki i geografii, a nawet polityki. Jezuici nie zapominali również o książkach z zakresu literatury pięknej, głównie poezji. Ponadto w zbiorach biblioteki spotkać można podręczniki z językoznawstwa, gramatyki, epistolografii i retoryki, a także kilka wydawnictw encyklopedycznych.
Widać więc, że tematyka bibliotecznych starodruków jest mocno zróżnicowana, mimo to jednak dominującą część ksiąg stanowią dzieła teologiczne: egzemplarze Pisma Świętego, Biblii i Psalmów, tudzież liczne interpretacje i komentarze do nich, oraz księgi liturgiczne: lekcjonarz, modlitewniki i potrydenckie mszały, których jest w bibliotece aż kilkanaście. Do dzieł teologicznych należą też sumy spowiednicze i rozważania w kwestiach moralnych oraz obszerna literatura kaznodziejska i katechizmy, a nawet traktat pedagogiczny Plutarcha „De liberorum educatione” (O wychowaniu dzieci) oraz dzieła pisarzy i teologów starochrześcijańskich, z których najbardziej znany jest św. Augustyn.
Wśród licznych publikacji znanych teologów i świętych zgromadzonych przez jezuitów nie można pominąć słynnego dzieła Ignacego Loyoli, założyciela Towarzystwa Jezusowego: „Exercitia spiritualia” (Ćwiczenia duchowne). Do jezuickich autorów dzieł ascetycznych należało też kilku Polaków.
Jednym z przedmiotów wykładanych w kolegium była filozofia, zatem na półkach biblioteki znalazły się również dzieła filozoficzne. Jednak pochodzą one tylko z dwóch okresów: ze starożytności oraz z czasów współczesnych jezuitom. Niepoślednie miejsce w księgozbiorze zajmowały więc dzieła Platona i Cycerona, a obok nich rozprawy filozoficzne autorów jezuickich, a także prace z zakresu dialektyki, logiki i etyki.
W bibliotece zakonnej ważne miejsce zajmowały podręczniki prawa kanonicznego, służące zakonnikom na co dzień, w wewnętrznych sprawach zakonu. Są to wszelakiego rodzaju dekrety i bulle papieskie, akta soborów powszechnych i statuty synodalne. W zbiorach biblioteki jezuitów nie mogło też zabraknąć Konstytucji Towarzystwa Jezusowego, na której opierała się działalność zakonu, jak również rozmaitych dekretów, przywilejów i reguł życia zakonnego.
Tymczasem w relacjach zakonu ze środowiskiem świeckim niezbędne były pozycje dotyczące prawa cywilnego, w życiu codziennym zaś najważniejsze były zarządzenia cesarskie i królewskie dotyczące Śląska, tudzież podręczniki prawa cywilnego oraz opracowania z zakresu prawa ziemskiego, kauteli, praw egzekucyjnych i fiskalnych. Oprócz dokumentów obowiązujących w tamtym czasie, w jezuickim zbiorze dzieł prawniczych znalazł się też zbiór ustaw cesarzy rzymskich: „Codex Justinianus” oraz komentarze do tego kodeksu.
Natomiast wśród książek „do czytania” bogato reprezentowana jest literatura historyczna, opisująca zarówno dzieje świata, jak i historię najnowszą, np. dzieło „Mercurius Gallobellicus” opowiadające dzieje Polski w latach 1588–1594 oraz inne – zadedykowane Śląskowi. Jest też historia Rzymu oraz dzieje niemal wszystkich ówczesnych państw Europy, a także Chin i Brazylii.
Wiele ksiąg opisuje historie zakonów oraz żywoty świętych, w tym również żywoty licznych świętych z kręgu jezuitów, począwszy oczywiście od Ignacego Loyoli i Franciszka Ksawerego. Długa jest też lista życiorysów ważnych postaci historycznych: cesarzy, królów i książąt z całej Europy, którą uzupełniają dzieła poświęcone genealogii. Są również książki opisujące historię Towarzystwa Jezusowego oraz relacje z wypraw misyjnych do Chin, Japonii czy Paragwaju.
Natomiast o tym, że jezuici nie stronili od polityki i angażowali się w życie kraju, świadczą pozycje poświęcone sprawom im współczesnym: konfliktom chrześcijańsko-tureckim, przyczynom śmierci króla Polski Stefana Batorego, czy relacjom między Austrią i Polską. Zakonnicy, wierni katolickim Habsburgom, gromadzili też pisma opisujące problemy dworu austriackiego i rządy poszczególnych cesarzy.
Zakon jezuitów znany był w całej Europie ze swoich wszechstronnych zainteresowań naukowych. Nie inaczej było w Świdnicy, co wyraźnie znalazło odzwierciedlenie w zbiorach bibliotecznych, gdzie nie zabrakło ksiąg z dziedziny astronomii, geografii, medycyny oraz nauk matematyczno-przyrodniczych. Tak więc w księgozbiorze znaleźć można tablice astronomiczne i relacje z obserwacji komety widocznej w latach 1664–1665, podręczniki geografii, relacje z podróży oraz opisy ziem i krajów np. słynne wtedy dzieło jednego z jezuickich misjonarzy Atanazego Kirchnera pt. „China illustrata”.
Ważny dział księgozbioru stanowią podręczniki medyczne i aptekarskie, bowiem były one wykorzystywane praktycznie w opiece nad chorymi, zarówno w kolegium, jak i podczas epidemii często wybuchających wśród mieszkańców miasta. Co więcej, jezuici zgromadzili komentarze do dzieł Hipokratesa oraz dzieła z zakresu medycyny ogólnej, patologii i terapii, a nawet balneologii, autorstwa uznanych lekarzy i profesorów medycyny. Są też rozprawy na temat często występujących chorób oraz poradniki dotyczące zasad zdrowego życia.
Natomiast wszystkie książki z zakresu matematyki, arytmetyki, geometrii i fizyki są autorstwa uczonych jezuickich, których wiedza przewyższała starożytny i średniowieczny poziom tych nauk.
Przegląd zawartości zabytkowego księgozbioru jezuitów zamyka literatura piękna i językoznawstwo. Obok utworów autorów klasycznych, takich jak Owidiusz, Wergiliusz, Horacy, Plaut czy Terencjusz, na półkach biblioteki znajdziemy liczne utwory poetów wywodzących się z grona jezuitów. Są to zarówno krótkie utwory poetyckie, jak i sztuki teatralne. Ponadto ważne miejsce w dziale literackim zajmują liczne słowniki ortograficzne, etymologiczne oraz wielojęzyczne, a także podręczniki gramatyki, przede wszystkim łacińskiej, lecz również greckiej, hebrajskiej i czeskiej. Zbiór podręczników epistolografii wzbogacają listy misjonarzy, m.in. listy Franciszka Ksawerego, które pisał ze swoich misji na Dalekim Wschodzie.
Jaką wagę przywiązywali jezuici do sztuki wymowy, ukazuje duża ilość książek poświęconych retoryce, w tym kilka dzieł Cycerona. Lecz podobnie jak w dziale poezji, największą grupę tych ksiąg stanowią traktaty jezuickich profesorów retoryki, pisane głównie na użytek uczniów kolegium.
Listę starodruków służących jezuitom zarówno do pracy dydaktycznej i wychowawczej, jak i do ich osobistego rozwoju, zamykają leksykony i wydawnictwa encyklopedyczne – w tym trójjęzyczna grecko-łacińsko-niemiecka encyklopedia z 1600 roku – oraz dzieła wykraczające poza ramy ustalonego katalogu.
Oczywiście, pomieszczenie obecnej biblioteki nie jest tym samym, które pełniło tę rolę w czasach zakonu, bowiem od roku 1966 cenny księgozbiór jezuitów jest przechowywany w pomieszczeniu przylegającym do północnej nawy Katedry. Jego gotyckie wnętrze przykryte jest sklepieniem krzyżowym, a w północnej ścianie znajduje się duże okno witrażowe. W początkach istnienia kościoła mieściła się tam zakrystia – przypuszczalnie do czasu, gdy protestanci przebudowali kaplicę Sachenkirchów po południowej stronie kościoła, łącząc ją z dolną kaplicą Mariacką i zamieniając na zakrystię, co nastąpiło zapewne ok. 1563 roku, gdyż taka data widnieje na portalu łączącym oba pomieszczenia.
Do obecnej biblioteki jezuickiej prowadzi średniowieczny portal z piaskowca, tzw. portal dwuramienny, z gotyckimi drzwiami z końca XV wieku, okutymi ozdobną metalową kratownicą, której rombowe pola wypełnione są wytłaczanymi (sztancowanymi) plakietami wykonanymi z cienkiej blachy. Żelazne taśmy okucia drzwi są umocowane gwoździami o ozdobnych główkach w formie sześciolistnego kwiatu.
Andrzej Legendziewicz, w opracowaniu „Drzwi plakietowe na Śląsku” (wyd. 2001), opisał podobne drzwi z wrocławskiego Ratusza, wyszczególniając ich najbardziej charakterystyczne elementy:
„Około 1498 roku w dwuramiennym portalu w Sali Sekretarza Rady na parterze, pojawia się ozdobne skrzydło z bogatymi motywami heraldyczno-religijnymi. W rombowych polach między taśmami umieszczono cztery rodzaje przedstawień: dwa z nich o treści religijnej stanowią całość i obrazują scenę Zwiastowania – Archanioł Gabriel trzyma taśmę ze słowami „Ave Gracia” (pozdrowienie anielskie), oraz Maria Panna ze skrzyżowanymi na piersi rękoma w geście pokory, z dzbanem lilii (symbolem czystości i niewinności), płomieniem lub gołębiem nad głową (symbolem natchnienia Duchem Świętym) oraz taśmą z nieznanym napisem (zapewne odpowiedzią na pozdrowienie anielskie); kolejne dwa mają motywy heraldyczne Orła – herb Księstwa Śląskiego i lwa w koronie z rozdwojonym ogonem – herb królestwa Czech, do którego w XV i XVI wieku należał Śląsk”.
Przytoczony opis dokładnie oddaje także cechy gotyckich drzwi prowadzących do biblioteki w świdnickiej Katedrze, na których umieszczono kilkadziesiąt rombowych plakiet o takich samych czterech wzorach.
Najstarsze przykłady zdobienia skrzydeł drzwiowych sztancowanymi plakietami związane są z XV-wieczną Norymbergą, będącą średniowiecznym centrum kowalstwa artystycznego. Ze względu na czas powstania świdnickich drzwi, można przypuszczać, że zdobiące je plakiety również zostały wykonane w Norymberdze lub w innym europejskim warsztacie kowalstwa artystycznego, a być może nawet w samym Wrocławiu, zaś okucia i drzwi, do których je umocowano, wykonali miejscowi kowale i stolarze, co mogłoby tłumaczyć zauważalny brak precyzji w dopasowaniu niektórych elementów.
Takie wzmocnienie drzwi, będące jednocześnie ornamentem zdobniczym, zastosowano dla ochrony pomieszczenia zawierającego cenne wyposażenie, dlatego z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że miejsce to w początkach istnienia kościoła było przeznaczone na zakrystię. Zaś wiele wieków później właśnie to solidne zabezpieczenie wpłynęło na decyzję ks. Barana o przystosowaniu go do potrzeb biblioteki, zaś to przystosowanie polegało głównie na wykonaniu mocnych, wysokich regałów, zdolnych do utrzymania ciężaru tak wielu ksiąg.
Jednak obecny stan wnętrza biblioteki kontrastuje z wartością zgromadzonych w niej ksiąg. W celu zapewnienia księgozbiorowi właściwych warunków przechowywania, niezbędna jest renowacja wnętrza – zarówno ścian jak i witrażowego okna. Na odrobinę troski zasługuje też kamienny portal oraz piękne gotyckie drzwi, o czym już przed ćwierćwieczem pisał Andrzej Legendziewicz: „Obecny stan okuć skrzydła jest nienajlepszy, zwłaszcza w dolnej partii, gdzie nastąpiły już ubytki plakiet i fragmentów taśmy z ozdobnymi gwoździami”.
Lecz te piętnastowieczne drzwi, od chwili gdy zaczęły chronić zasoby bogatej siedemnastowiecznej biblioteki jezuitów, pozostają w jej cieniu, mimo że zdaniem Andrzeja Legendziewicza „należą z pewnością do najciekawszych i najwybitniejszych przykładów kowalstwa artystycznego późnego gotyku na Śląsku i w Polsce”. A przecież trzeba pamiętać, że bibliotekę tworzą nie tylko książki, lecz również ich otoczenie, o czym nie zapominali jezuici.
Choć o dziejach pojezuickiej biblioteki wiadomo dość dużo, to o samym księgozbiorze niestety niewiele, a właściwie tylko tyle, ile napisał o nim ks. Zdzisław Lec. Nie zachowały się bowiem dawne katalogi, a nowych dotąd nie sporządzono. Z uwagi na szerokie zainteresowania naukowe członków Towarzystwa Jezusowego oraz ich misję edukacyjną, biblioteki jezuickie stały na nieco wyższym poziomie, w porównaniu do innych bibliotek zakonnych, które nie przywiązywały takiej wagi do tworzenia księgozbiorów. Można więc przypuszczać, ze świdnicki księgozbiór zawiera wiele cennych dzieł, które zasługują na bliższe poznanie.
Opowieść o jezuickiej bibliotece kończę więc słowami jej badacza – ks. Zdzisława Leca:
„Rzucając po raz ostatni okiem wstecz na bibliotekę jezuitów świdnickich, widzianą od strony jej dziejów i składu treściowego, dostrzeżemy, jak wielkie było jej znaczenie i jaki ładunek wiedzy w sobie zawarła. Jezuici byli czułymi odbiorcami książki, biło tam żywe źródło zainteresowań dla nauki, a znajomość pism i autorów klasy światowej stała na wysokim poziomie”.
𝑂𝑝𝑟𝑎𝑐𝑜𝑤𝑎𝑛𝑖𝑒 𝐿𝑢𝑐𝑦𝑛𝑎 𝑆𝑧𝑝𝑖𝑙𝑎𝑘𝑜𝑤𝑠𝑘𝑎

- Biblioteka jezuicka
- Biblioteka jezuicka
- Biblioteka jezuicka
- Biblioteka jezuicka
- Biblioteka jezuicka
- Jezuicki księgozbiór
- Księga bractwa Bożego Ciała
- Księga bractwa Bożego Ciała
- Księga bractwa Bożego Ciała
- Księga bractwa Bożego Ciała
- Księga bractwa Bożego Ciała
- Historia o początkach i rozwoju kacerstwa (1676)
- Księgi poświęcone św. Ignacemu Loyoli
- „Apophthegmata sacra” – zbiór sentencji św. Ignacego Loyoli
- Miedzioryt z księgi „Apophthegmata sacra” (1662)
- Miedzioryt z księgi „Apophthegmata sacra” (1662)
- „Apophthegmata sacra”
- „Currus gratiae Dei” – Rydwan łaski bożej (1703)
- „Currus gratiae Dei” (1703)
- Stronica mszału z 1712
- „Apophthegmata sacra”
- Jezuicki księgozbiór
- Jezuicki księgozbiór
- Jezuicki księgozbiór
- Gotyckie drzwi i kamienny portal
- Portal i gotyckie drzwi
- Plakiety na awersie drzwi
- Plakiety na awersie drzwi
- Plakieta – Gabriel
- Plakieta – Maryja
- Plakieta – Orzeł
- Plakieta – Lew
- Rewers drzwi
- Rewers drzwi
- Wnętrze biblioteki
- Wnętrze biblioteki
- Sklepienie krzyżowe w bibliotece
- Wnętrze biblioteki
- Wnętrze biblioteki
- Wnętrze biblioteki
- Przykład barokowej szafy bibliotecznej – biblioteka klasztorna w Żaganiu
- Chór Bractwa Maryjnego z widoczną biblioteką – 1930









































